Niedzielny spacer z psem w Nysie przerodził się w dramatyczne wydarzenia, które zatrzymały uwagę lokalnych służb ratunkowych. Okazało się, że zwierzę podczas przechadzki nagle wbiegło do lisiej nory, gdzie utknęło na dobre. Zdarzenie miało miejsce 12 kwietnia późnym wieczorem, co doprowadziło do szybkiej mobilizacji straży pożarnej.
Zgłoszenie do służb ratunkowych wpłynęło o 21:53, informując o psie, który zniknął w podziemnych tunelach. Na miejsce bezzwłocznie przybyły jednostki Państwowej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej. Sytuacja okazała się bardziej skomplikowana niż przypuszczano – pies znajdował się około 1,5 metra pod ziemią, a od wejścia do nory dzieliło go aż 8 metrów. Strażacy, aby uniknąć zawalenia korytarzy, musieli działać z dużą ostrożnością.
Wyposażeni w łopaty i szpadle, ratownicy ręcznie przekopywali ziemię, aby dotrzeć do uwięzionego psa. Każdy ruch był dokładnie przemyślany, aby nie zaszkodzić zwierzęciu i nie doprowadzić do zawalenia tuneli. Po niemal czterech godzinach intensywnych i żmudnych działań, strażakom udało się wydobyć psa na powierzchnię.
Pies, wróciwszy do swojej właścicielki, znalazł się w dobrym stanie, choć zapewne nieco przestraszony. Wydobycie psa zakończyło się pełnym sukcesem, a zadowoleni strażacy zaproponowali, aby zwierzę, które spędziło tak długi czas pod ziemią, nosiło nowe, symboliczne imię – Norek.








Dodaj komentarz