Getin Noble Bank, należący do Leszka Czarneckiego, od lat boryka się z problemami związanymi z kredytami hipotecznymi indeksowanymi do franka szwajcarskiego. W latach 2007–2008 bank masowo udzielał takich pożyczek, nie zważając na ostrzeżenia Komisji Nadzoru Finansowego, która już w 2006 roku rekomendowała ograniczenie tego typu działań.
Po wybuchu kryzysu finansowego, kredyty we frankach stały się dla klientów dużym obciążeniem finansowym, co doprowadziło do fali pozwów przeciwko bankowi, w efekcie czego tysiące osób domagało się unieważnienia umów kredytowych. Ta sytuacja zaowocowała głośnym procesem zbiorowym, który ruszył w 2014 roku z inicjatywy Powiatowego Rzecznika Konsumentów z Poznania.
Kluczowym punktem w tej historii było podpisanie umowy przez Leszka Czarneckiego z kancelarią Romana Giertycha, która miała reprezentować interesy banku. Co ciekawe, na arenie postępowania pojawił się Sebastian J., znany jako „Foka”, który zamiast pomagać frankowiczom, swoimi działaniami spowalniał proces, co wzbudziło wątpliwości i kontrowersje.
Jego strategia polegała na częstym składaniu pism obarczonych brakami formalnymi, co prowadziło do nieustannego przekazywania akt pomiędzy Sądem Okręgowym a Sądem Apelacyjnym, wpływając na przedłużanie postępowania. Nawet kluczowe posiedzenia były odraczane, na przykład kiedy „Foka” złożył wniosek o wyłączenie sędzi, co finalnie okazało się bezpodstawne.
Sytuacja finansowa Getin Noble Bank stale się pogarszała. Od 2016 roku notował on straty przewyższające pół miliarda złotych rocznie, a odpływ depozytów w 2018 roku przyniósł bankowi aż 11 miliardów złotych strat w ciągu dwóch tygodni. Wszystko to działo się na tle rosnącej liczby korzystnych dla klientów wyroków sądów, wspieranych przełomowym orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 2019 roku.
Kiedy w 2022 roku Bankowy Fundusz Gwarancyjny podjął decyzję o przymusowej restrukturyzacji banku, zakończono współpracę z kancelarią Giertycha, która w ciągu ośmiu lat otrzymała z banku łącznie 8,7 miliona złotych brutto. Ratowanie banku przed bankructwem kosztowało sektor finansowy 10,3 miliarda złotych, co stanowiło jedną z największych tego typu operacji w Europie.
Osoby zaangażowane w sprawę, w tym Roman Giertych i Leszek Czarnecki, odrzucają oskarżenia o przedłużanie postępowania. Czarnecki złożył nawet pozew o 1,5 miliarda złotych odszkodowania przeciwko państwu polskiemu za działania związane z przejęciem banku. Tymczasem proces grupowy frankowiczów nadal toczy się w warszawskim sądzie, a 11 kwietnia 2026 roku minie dwanaście lat od momentu jego zainicjowania.








Dodaj komentarz