34-letni Mateusz K. spędzi 15 lat w więzieniu za kilkumiesięczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad ośmioletnim synem partnerki i usiłowanie zabójstwa chłopca w sylwestra 2024 r. w Krosinie pod Świdwinem. Wyrok zapadł w piątek przed Sądem Okręgowym w Koszalinie.
Sąd Okręgowy w Koszalinie wydał w piątek wyrok w bulwersującej sprawie, która wyszła na jaw na początku ubiegłego roku. Chodzi o wielomiesięczne znęcanie się nad ośmioletnim chłopcem i próbę jego zabójstwa w sylwestra 2024 r.
Zamykał w pojemniku na pościel, dusił, szarpał
Pięcioosobowy skład orzekający, któremu przewodniczyła sędzia Anna Sikorska-Obtułowicz, skazał Mateusza K. na 15 lat więzienia. Dodatkowo orzekł dożywotni zakaz zajmowania stanowisk, wykonywania zawodów albo działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich i opieką nad nimi.
Oskarżony nie może zbliżać się do pokrzywdzonego Dominika na odległość mniejszą niż 50 m, nie może się z nim przez 15 lat kontaktować osobiście, telefonicznie, listownie i przez internet. Ma mu zapłacić 100 tys. zł nawiązki. Sąd od oskarżonego zasądził na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe, zwolnił go od opłaty.
Sędzia wskazał, że Mateusz K. znęcał się nad chłopcem od września do 31 grudnia 2024 r
– Zamykał go w pojemniku na pościel, kąpał raz w zimnej, raz w gorącej wodzie, szarpał i ciągnął za włosy, uderzał rękoma po pośladkach, uderzał w brzuch, w głowę, popychał, potrząsał, podnosił do góry, dusił za szyję, ściskał twarz – mówiła sędzia Sikorska-Obtułowicz, ogłaszając wyrok
Umieścił chłopca w wannie z gorącą wodą
W kulminacyjnym zdarzeniu 31 grudnia 2024 r. oskarżony miał napełnić wannę gorącą wodą „o nieustalonej, niebędącej bezpieczną do kąpieli temperaturze”, umieścić w niej chłopca i przytrzymywać, by nie wyszedł. Skutkiem były liczne obrażenia: poparzenia twarzy, pleców, rąk i nóg. Konieczna była amputacja palca prawej stopy, a u dziecka pozostały liczne blizny.
Proces toczył się od 24 listopada 2025 r. za zamkniętymi drzwiami, na wniosek obu stron. Odbyło się pięć rozpraw. Oskarżycielem publicznym była Prokuratura Rejonowa w Białogardzie. Oskarżony pozostaje w areszcie i nie został doprowadzony na ogłoszenie wyroku.
Wyrok nie jest prawomocny.







