Ponad sto osób wzięło udział w brutalnym ataku w wiosce Jalud na Zachodnim Brzegu, gdzie izraelscy osadnicy zaatakowali Palestyńczyków, zniszczyli domy i samochody oraz starli się z funkcjonariuszami straży granicznej. Incydent był wynikiem niezadowolenia z wyroku sądowego umożliwiającego palestyńskiej rodzinie Tubasi powrót do domu.
Sądowy wyrok, który zaognił sytuację, nakazywał umożliwienie powrotu rodzinie Tubasi do ich domu, co stało się punktem zapalnym dla osadników. Przed powrotem, rodzina była zmuszona do opuszczenia swojego domu ze względu na ciągłe ataki ze strony osadników. Po podjęciu decyzji o ochronie rodziny przy transporcie, siły bezpieczeństwa eskortowały Tubasich, jednak akcja ta szybko przerodziła się w chaotyczne starcia.
Podczas ataku osadnicy zablokowali drogi, wzniecili pożary i obrzucili kamieniami zarówno domostwa, jak i funkcjonariuszy, raniąc trzech z nich. Pomimo użycia gazu łzawiącego i granatów ogłuszających, siłom nie udało się opanować sytuacji.
Izraelska armia oraz policja wydały oświadczenia dotyczące incydentu. IDF uznały, że działania osadników destabilizują region i utrudniają działania antyterrorystyczne. Równocześnie, zarówno policja, jak i służby specjalne Szin Bet, zarzuciły armii brak koordynacji, twierdząc, że o planie przetransportowania rodziny Tubasich nie poinformowano odpowiednio wcześniej.
Krytyka pod adresem wojska jest również wynikiem tego, że nie sprostało ono wyzwaniu zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie i lokalnym służbom. Przedstawiciele oskarżają IDF o działanie na własną rękę bez wystarczających sił. Z kolei adwokat rodziny Tubasich zapowiedział, że za każdy dzień opóźnienia w wykonaniu wyroku rodzina będzie domagała się odszkodowania od Izraela.
Jak podaje „The Times of Israel”, incydent w Jaldud ukazuje rosnącą frustrację zarówno palestyńskich mieszkańców, jak i osadników w regionie, co może prowadzić do dalszej eskalacji napięć w przyszłości.








Dodaj komentarz