Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie znowu wpływają na ceny paliw w Polsce. Eksperci przewidują, że dalszy wzrost cen na stacjach benzynowych może być powstrzymany, jeśli Arabia Saudyjska przywróci pełną przepustowość uszkodzonego ropociągu East-West. Ropociąg ten jest kluczowym elementem infrastruktury naftowej w regionie, a jego uszkodzenie sprawiło, że ceny paliw w Europie osiągnęły rekordowe poziomy, co odczuć można także na polskich stacjach.
Z analizy rynku wynika, że średnia cena benzyny Pb95 wzrosła do 7,97 zł za litr, wyrównując rekord z 2022 roku. Diesel osiągnął cenę 9,00 zł za litr, a autogaz kosztuje średnio 3,09 zł za litr. Te rekordowe wartości są skutkiem nie tylko ograniczenia eksportu ropy, ale także słabszego złotego, co wpłynęło na ceny hurtowe paliw.
Analitycy wskazują, że prognozowane ceny detaliczne w nadchodzącym tygodniu pozostaną na stabilnym poziomie, choć ryzyko kolejnych podwyżek jest wysokie, zwłaszcza dla oleju napędowego. Warto zauważyć, że już od kilku dni nie odbywa się zwyczajowy przepływ największych tankowców przez Cieśninę Bab al-Mandab, co jest efektem zwiększonego ryzyka ze strony działań bojowych grup Huti.
Ropa Brent na giełdzie ICE chwilowo podrożała do 110 USD za baryłkę, by następnie spaść do poziomu około 102 USD. Niemniej, na rynku spot ropa Brent nadal kosztuje około 125 USD za baryłkę, co podkreśla niestabilność sytuacji.
Arabia Saudyjska pracuje nad przywróceniem pełnej przepustowości ropociągu East-West, co mogłoby zająć nawet dwa miesiące. Tymczasem Orlen i inne europejskie firmy naftowe zmuszone są do poszukiwania alternatywnych źródeł surowca. Grupa Orlen oficjalnie poinformowała o zakontraktowaniu dostaw z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii i Azji Środkowej.
W rezultacie, polscy kierowcy muszą być przygotowani na dalsze wahania cen paliw, a sytuacja uzależniona jest od skomplikowanej dynamiki międzynarodowych działań na rynku ropy.








Dodaj komentarz