Kirgistan: Ekonomiczne zyski z rosyjskiej inwazji na Ukrainę

Po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku Kirgistan stał się kluczowym punktem tranzytowym dla zachodnich i chińskich towarów wędrujących do Rosji. Przez ten kraj przewożone są m.in. samochody, elektronika i urządzenia o podwójnym zastosowaniu, co wywołało reakcje ze strony USA i państw europejskich. Część kirgiskich podmiotów została objęta sankcjami za wspieranie transferu sankcjonowanych towarów do Rosji.

Premier Kirgistanu, Adyłbek Kasymalijew, podkreśla, że towary objęte sankcjami są ściśle kontrolowane, a firmy podejrzane o nielegalny handel są zamykane. Zaznaczył jednak silne powiązania gospodarcze z Rosją, wskazując, że kraj jest całkowicie zależny od dostaw rosyjskich, takich jak ropa, gaz i drewno. Kirgistan zatem kontynuuje relacje handlowe z Moskwą, oddzielając je od polityki.

Kirgistan korzysta ekonomicznie na wojnie w Ukrainie, odnotowując w ubiegłym roku wzrost PKB o 11%. Jak zauważa Azjatycki Bank Rozwoju, handel towarami, które przechodzą przez kraj do Rosji, odpowiada za znaczną część tego wzrostu. Według analiz handel ten przyczynił się do 30-40% wzrostu gospodarczego w ostatnich czterech latach.

Gospodarcze ożywienie umacnia również pozycję prezydenta Sadyra Dżaparowa, który od objęcia władzy w 2020 roku wzmocnił kontrolę nad państwem, ograniczając aktywność niezależnych mediów i organizacji społecznych. To ożywienie przejawia się m.in. w Biszkeku, gdzie powstają nowe inwestycje infrastrukturalne. Modernizowane są drogi i lotniska, a budowa linii kolejowej łączącej Kirgistan z Chinami i Uzbekistanem jest w toku. Od 2021 roku inwestycje kapitałowe wzrosły 16-krotnie.

Nie można bagatelizować znaczenia gospodarczych relacji Kirgistanu z Rosją, zwłaszcza że około 500 tys. obywateli tego kraju pracuje w Rosji, co dodatkowo zacieśnia więzi gospodarcze między tymi państwami. W takim kontekście Kirgistan wydaje się umiejętnie manewrować między politycznymi naciskami a korzyściami gospodarczymi.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*