W Syrii wybuchły największe od lat protesty antyrządowe. Powodem była nagła podwyżka cen paliw przez rząd Ahmada asz-Szar’y. Gwałtowny wzrost cen diesla o 40 proc., a także podwyżki cen gazu i benzyny, spowodowały, że tysiące Syryjczyków wyszły na ulice. W kilku miastach w kraju, w tym w Hamie, odnotowano ostrą reakcję społeczeństwa, które blokowało drogi i paliło opony w akcie protestu.
Podwyżka cen paliw, ogłoszona nagle przez władze, spowodowała oburzenie, zwłaszcza że jest to kolejna zmiana w tym roku, po wcześniejszych wzrostach cen benzyny. Syryjski minister energii Abdulhamid Salat starał się uspokoić nastroje, określając podwyżki jako tymczasowe, z możliwością późniejszego obniżenia kosztów. Jednak jego zapewnienia nie przekonały społeczeństwa.
Obecnie w Syrii produkuje się zaledwie około 100 tys. baryłek paliwa dziennie, co jest dalekie od potrzeby krajowej konsumpcji. Różnicę pokrywa import, którego koszty stale rosną w obliczu globalnego kryzysu paliwowego. Dodatkowo, sytuację komplikuje utrudniony dostęp do rosyjskiej ropy z powodu napięć na tle konfliktu w Ukrainie.
Znana pisarka Rime Allaf podkreśla, że cierpliwość Syryjczyków wyczerpuje się, a brak postępów w odbudowie kraju tylko pogłębia frustrację. Obecna inflacja w Syrii, sięgająca do 40 proc., ukazuje jednak, że przed władzą Ahmada asz-Szar’y stoi ogromne wyzwanie związane z poprawą sytuacji gospodarczej i poziomu życia obywateli.
Chociaż nie wiadomo, jak rozwijać się będą obecne protesty, ich skala wskazuje, że są one największym wyzwaniem dla syryjskiego rządu od czasu obalenia Baszszara al-Asada. Eksperci ostrzegają, że podobne niepokoje mogą rozprzestrzenić się na inne regiony, szczególnie że światowe ceny ropy nadal rosną, zwiększając koszty życia w wielu krajach.








Dodaj komentarz