Wojsko Polskie przeprowadziło kluczowe testy dronów dalekiego zasięgu, które mają zapewnić polskiej armii większą autonomię w decyzjach dotyczących technologii wojskowej. Jak podkreślił w rozmowie z „Faktem” kapitan Maciej Lisowski, testy te skupiają się na wyborze sprzętu w pełni kontrolowanego przez polskie podmioty. Akcje testowe rozpoczęły się dzięki zapowiedziom wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka, a odbyły się nad Centralnym Poligonem Sił Powietrznych w Ustce.
Głównym celem testów było sprawdzenie zdolności dronów do pokonania dystansu 1000 kilometrów z zadeklarowanym ładunkiem, co jest symbolem ich potencjalnego zastosowania w sytuacjach bojowych. Lisowski wyjaśnia, że takie próby pozwolą ocenić możliwości dronów bez konieczności użycia rzeczywistej amunicji. Planowane testy nie dotyczą skuteczności bojowej, która wymagałaby odmiennych warunków.
Znaczną rolę w procesie selekcji odegrało zgłoszenie się dziewięciu firm, z których trzy zostały zakwalifikowane do dalszych działań, a w ostatnich testach udział brały dwie z nich. To więcej, niż spodziewano się w Ministerstwie Obrony Narodowej, co podkreśla rosnący potencjał Polski w zakresie rozwijania technologii wojskowych.
Kapitan Lisowski zaznaczył, że testy pomogą polskiej armii w uzyskaniu pełnej kontroli nad decyzjami dotyczącymi wykorzystania dronów. To oznacza, że Polska samodzielnie zdecyduje o użyciu tych technologii w przypadku jakiegokolwiek konfliktu, bez potrzeby konsultacji z zagranicznymi partnerami. Autonomia decyzyjna jest kluczowym elementem wzmacniania krajowej obronności i odstraszania potencjalnych przeciwników.
Testy dronów to krok w kierunku unowocześnienia polskiej armii, dający jej tzw. długie ręce w działaniach militarnych. Dzięki rozwojowi technologii bezzałogowych Polska może liczyć na większą niezależność strategiczną, co jest niezwykle ważne w kontekście współczesnych wyzwań geopolitycznych.








Dodaj komentarz