Trump zachęca Republikanów w Dallas do zmobilizowania się przed wyborami

Podczas dwudniowej konwencji wyborczej Republikanów w Dallas, były prezydent Donald Trump wezwał swoich zwolenników do pełnej mobilizacji przed nadchodzącymi wyborami do Kongresu. Składając przysięgę lojalności wobec partii, uczestnicy mieli obiecać udział w głosowaniu, które zadecyduje o tym, kto przejmie kontrolę nad Kongresem.

Trump, nazywając siebie „najlepszym prezydentem w historii”, zaapelował do wyborców, by tłumnie ruszyli do urn 3 listopada. Stwierdził, że każdy, kto nie weźmie udziału w wyborach, zasługuje na potępienie. Podkreślił, że Republikanie muszą pokonać „komunistów i radykalną lewicę”, którzy, jego zdaniem, chcą zniszczyć kraj.

Konwencję zakończył występ śpiewaka operowego Christophera Macchio, a przemówienie Trumpa zawierało wiele elementów z wcześniejszych wystąpień, w tym obietnicę wypłaty 5 tysięcy dolarów wszystkim dorosłym Amerykanom w przypadku zwycięstwa Republikanów. Tego rodzaju propozycje nie są nowe, gdyż wielokrotnie były wcześniej składane, lecz nigdy nie zostały zrealizowane, ze względu na brak zgody Kongresu.

Przed przemówieniem Trumpa, na scenie pojawili się m.in. minister zdrowia Robert F. Kennedy Jr., syn Trumpa, Donald Jr. oraz wiceprezydent J.D. Vance. Vance uczcił pamięć zmarłego aktywisty Charliego Kirka, przyznając, że potępiał wojny, ale mimo to wzywał członków partii do dalszej walki politycznej przeciwko Demokratom.

Konwencja była pierwszym tego rodzaju wydarzeniem Republikanów przed tegorocznymi wyborami do Kongresu w połowie kadencji prezydenta, co jest nietypowe, gdyż zwykle takie zloty są organizowane wyłącznie w latach prezydenckich. Frekwencja była umiarkowana, a wielu kandydatów zdecydowało się nie uczestniczyć, skupiając się na kampanii w swoich okręgach. Wysoka opłata za udział oraz niskie notowania Trumpa, sięgające według sondażu Ipsos tylko 32%, zniechęciły część potencjalnych uczestników.

Pomimo, że sam Trump nie startuje w wyborach, jego obecność w Dallas przyciągnęła uwagę, a konwencja została nieoficjalnie nazwana „Trumpalozą”. Były prezydent apelował, by wyborcy czuli się, jakby on sam znajdował się na karcie wyborczej. Celem tego retorycznego zabiegu było zmotywowanie jego bazy wyborczej, która jest znana z mniejszego zaangażowania w głosowania, w których Trump nie kandyduje.

Konwencja miała miejsce w Teksasie, gdzie toczy się zacięta walka o miejsce w Senacie. O stanowisko ubiega się prokurator generalny stanu Ken Paxton oraz demokrata James Talarico, były pastor. Wynik tej rywalizacji może mieć kluczowe znaczenie dla układu sił w Kongresie, pomimo dekad dominacji Republikanów w Teksasie, sondaże sugerują, że Talarico ma szanse na zwycięstwo.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*