Problem kradzieży przewodów do ładowania samochodów elektrycznych staje się coraz bardziej uciążliwy dla firm prowadzących stacje ładowania. Jak wynika z danych firmy Powerdot, co dziesiąta ładowarka została już okradziona z niezbędnego do działania sprzętu. Każdy incydent oznacza dla operatora stratę sięgającą kilkunastu tysięcy złotych, podczas gdy złodziej może uzyskać jedynie kilka setek złotych, sprzedając przewody na złom.
Złodzieje kuszeni są wartością miedzi, z której wykonane są kable, chociaż faktyczną wartość wiele obniża konieczność usunięcia izolacji. Ryzyko aresztowania zdaje się nie odstraszać przestępców, choć w przypadku zatrzymania muszą oni pokryć koszty odpowiadające wartości nowego przewodu – aż piętnastokrotnie wyższe od kwoty, jaką można uzyskać w skupie surowców wtórnych.
Przykładem surowości wymiaru sprawiedliwości jest przypadek seryjnego złodzieja, który za dwa udowodnione przestępstwa został skazany na 8 miesięcy prac społecznych i karę finansową równą wartości nowych przewodów. Innym przykładem jest złodziej z Lublina, który z powodu recydywy może trafić do więzienia nawet na 7,5 roku.
Nie tylko chęć zarobku jest motywem kradzieży, co potwierdzają przypadki sabotażu, gdzie przewody są niszczone, a nie kradzione. Takie działania mogą wpłynąć na postrzeganie samochodów elektrycznych przez użytkowników i potencjalnych nabywców.
Firmy próbują przeciwdziałać. Nowe systemy ochrony wyposażają przewody w alarmy dźwiękowe i wizualne, a także w elementy, które po przecięciu uwalniają substancje brudzące, identyfikujące skradziony przewód. Pomimo tych środków, problem kradzieży pozostaje poważnym wyzwaniem.
Rząd rozważa zmiany w prawie, które klasyfikowałyby to przestępstwo jako sabotaż infrastruktury energetycznej, co mogłoby skutkować poważniejszymi konsekwencjami dla złodziei. Na razie jednak konkretne przepisy nie zostały wdrożone.
Nie pomagają również sytuacje, gdy złodzieje kradną przewody prywatnych użytkowników, co dodatkowo utrudnia życie posiadaczom samochodów elektrycznych. Podczas gdy liczba stacji ładowania rośnie, ich zabezpieczenie i dostępność staje się równie istotna co sam rozwój infrastruktury.
Dla świadków takich przestępstw kluczową rekomendacją jest szybkie powiadomienie operatora stacji o zniszczeniu. Z kolei potencjalnym sprawcom podkreśla się, że działania związane z ubezpieczeniami mogą być mniej ryzykowne niż kradzieże przewodów.








Dodaj komentarz