Kolumbię nawiedziło tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,4, w wyniku którego zginęły co najmniej 132 osoby, a setki zostały ranne. Kolumbijskie władze ogłosiły stan wyjątkowy, a w kraju trwa intensywna akcja ratunkowa. Wstrząsy wtórne powodują dodatkowe zagrożenie, notując do tej pory aż 47 kolejnych trzęsień, z których najmocniejsze miało magnitudę 4,8.
Najbardziej dotkniętym obszarem jest miasto Cali, gdzie obrażenia odniosło około 700 osób, a wiele zostało uznanych za zaginione. Ponadto zniszczeniu uległo około pięć tysięcy domów, trzy szpitale zawaliły się, a w 18 innych obiektach stwierdzono poważne uszkodzenia, co dodatkowo komplikowało sytuację ratowników.
Władze Cali wprowadziły godzinę policyjną, aby ułatwić działania ratunkowe i zapobiec grabieżom, a także militaryzację niektórych rejonów miasta. Podczas akcji ratunkowej ze zniszczonego budynku udało się wydobyć matkę z półrocznym dzieckiem, co wzbudziło nadzieję na dalsze udane poszukiwania.
Trzęsienie osiągnęło swoje epicentrum w miejscowości San Jose del Palmar, w departamencie Choco. Kolumbijska służba geologiczna SGC poinformowała, że jest to najsilniejsze trzęsienie ziemi w kraju w XXI wieku. Kataklizm przerwał nawet mszę transmitowaną na żywo z katedry w Manizales, gdzie jedna z bocznych wież została zniszczona.
Dodatkowo zaobserwowano wzmożoną emisję pyłów i gazów wulkanicznych z wulkanu Purace, co doprowadziło do czasowego zamknięcia lotniska w Popayan. SGC wykluczyła jednak bezpośredni związek pomiędzy aktywnością wulkaniczną a trzęsieniem.
Wydarzenia te załamały życie mieszkańców, którzy starają się odnaleźć w trudnej sytuacji, a władze apelują o spokój i przestrzeganie zarządzeń bezpieczeństwa.








Dodaj komentarz