Szefowa Ministerstwa Zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda, w rozmowie z mediami szczegółowo omówiła funkcjonowanie polskiego systemu ochrony zdrowia. Podkreśliła, że aktualna sytuacja, w której nie ma pełnej kontroli nad miejscem i czasem pracy lekarzy, jest efektem decyzji podjętych w przeszłości, gdy Polska mierzyła się z niedoborem kadry medycznej.
Wówczas postanowiono zatrudniać personel medyczny na różnorodnych zasadach – umowy o pracę, kontrakty B2B czy umowy zlecenia. Mimo że takie rozwiązanie pomogło zniwelować braki kadrowe, wprowadzenie wielu form prawnych skutkowało utrudnieniem kontroli nad miejscem zatrudnienia lekarzy.
Sobierańska-Grenda zaznaczyła, że w Polsce funkcjonuje wiele form nadzoru właścicielskiego nad szpitalami, które są prowadzone przez samorządy, fundacje czy resorty. Według niej wprowadzenie elastycznych form zatrudnienia było koniecznym krokiem w kontekście tamtejszego niedoboru pracowników. Obecnie wyzwaniem pozostaje właściwe rozmieszczenie i wykorzystanie kadry medycznej.
„Mamy świetnie wykształconych specjalistów, mamy się czym chwalić, ale kluczowe jest racjonalne wykorzystanie ich umiejętności. Priorytetem musi być troska o pacjenta” – podkreśliła Sobierańska-Grenda. Zwróciła także uwagę na konieczność skupienia się na brakach w poszczególnych specjalizacjach medycznych.
Aktualnie wyzwaniem dla systemu jest nie tylko liczba pracowników, ale także ich efektywne rozmieszczenie, które pozwoli uniknąć sytuacji, w których specjaliści są niewłaściwie alokowani. W związku z taką diagnozą, ministerstwo planuje działania, które mają na celu optymalne wykorzystanie dostępnych zasobów kadrowych w przyszłości.








Dodaj komentarz