Od 1 stycznia 2026 roku Bułgaria oficjalnie dołączyła do strefy euro, zwiększając liczbę jej członków do 21 z 27 państw Unii Europejskiej. W obliczu tej zmiany nasuwają się pytania o przyszłość euro w Polsce, jednym z sześciu krajów UE, które nie przyjęły wspólnej waluty. Oprócz Polski poza strefą euro pozostają Czechy, Węgry, Rumunia, Szwecja oraz Dania, która jako jedyna zyskała traktatowy wyjątek od tego obowiązku.
Marek Belka, były prezes Narodowego Banku Polskiego, odnosi się krytycznie do debaty na temat przyjęcia euro w Polsce, twierdząc, że jest ona zdominowana przez negatywną propagandę obozu politycznego PiS. Według niego, przyjęcie wspólnej waluty mogłoby zacieśnić integrację z Unią Europejską, co jest niezgodne z interesami zwolenników opuszczenia Unii. Belka zauważa, że prawicowa propaganda zniechęciła wielu Polaków do euro, powodując, że 60-70% społeczeństwa sprzeciwia się rezygnacji ze złotego.
W rozmowie z PAP Belka porusza temat ewentualnego referendum dotyczącego przystąpienia do strefy euro, oceniając je jako ryzykowne. Jego zdaniem, obecny klimat polityczny oraz dezinformacja sprawiają, że nawet rząd Donalda Tuska unika tego tematu, obawiając się negatywnych reperkusji w sondażach.
Ekonomista podkreśla, że koszty utrzymania narodowej waluty są znaczne i często pomijane w dyskusji. Zwraca uwagę na wielomiliardowe rezerwy walutowe gromadzone przez NBP i sugeruje, że przyjęcie euro mogłoby obniżyć stopy procentowe oraz koszty modernizacji gospodarki i kredytów hipotecznych. Belka wskazuje, że zmiana waluty jest możliwa dopiero w obliczu poważnego kryzysu gospodarczego, co może skłonić Polskę do przemyślenia swojej polityki względem euro.








Dodaj komentarz