We wtorek w węgierskim parlamencie odbędzie się głosowanie nad powołaniem nowego prezydenta. Partia rządząca Tisza Petera Magyara wysunęła kandydaturę 73-letniego Andrasa Baki, byłego prezesa Sądu Najwyższego. Jego nominacja została zatwierdzona podczas tajnego głosowania klubu. W latach 1991–2008 Baka był sędzią Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, reprezentując Węgry.
Kiedy Baka pełnił funkcję prezesa Sądu Najwyższego oraz przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa w latach 2009–2011, jego kadencja została przedwcześnie zakończona na mocy zmian konstytucyjnych wprowadzonych przez rząd Viktora Orbana. W związku z tym, Baka wystąpił do ETPC, twierdząc, że jego odwołanie było wynikiem krytyki reform sądownictwa i że nie miał możliwości zaskarżenia tej decyzji.
Sprawa Baka przeciwko Węgrom trafiła do Wielkiej Izby ETPC, która w 2016 roku orzekła na jego korzyść, wskazując na dwa naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
W kontekście wyborów warto zwrócić uwagę na stanowisko partii Fidesz, lidera opozycji, której członkowie zapowiedzieli bojkot głosowania. Fidesz twierdzi, że wcześniejsze odwołanie prezydenta Tamasa Sulyoka było niezgodne z prawem. Sulyok wyraził krytykę wobec rządu za próbę skrócenia jego kadencji, nazywając to „wymuszonym rozwiązaniem typu węzeł gordyjski”.
Premier Peter Magyar zarzucił Sulyokowi, że jako prezydent wspierał poprzedni obóz władzy i był „marionetką” Orbana. Nowelizacja konstytucji, przyjęta większością parlamentarną, skraca kadencję prezydenta, co umożliwiło wysunięcie kandydatury Baki.
To kontrowersyjne posunięcie podkreśla głębokie podziały polityczne na Węgrzech, których wynikiem jest obecna sytuacja. Wynik głosowania będzie istotnym sygnałem dla przyszłości polityki kraju, w której napięcia między rządem a opozycją nie słabną.








Dodaj komentarz