Niemiecki frachtowiec „Emil”, należący do firmy Johann M. K. Blumenthal GmbH & Co. KG, stał się celem rosyjskich dronów na Morzu Czarnym w pobliżu Odessy. Według informacji „Bild”, statek został poważnie uszkodzony, co uniemożliwiło mu wykonywanie manewrów. Do zdarzenia doszło 21 mil morskich od ukraińskiego wybrzeża. Po ataku na pokładzie wybuchł pożar i uszkodzone zostały systemy techniczne jednostki. Żaden z 11 członków załogi nie był obywatelem Niemiec, a wszyscy zostali szybko ewakuowani. Jednakże podczas ewakuacji doszło do kolejnej próby ataku, na szczęście nie odnotowano rannych.
W tym samym dniu, inny statek transportowy, pod banderą Gwinei Bissau, przewożący pszenicę, również znalazł się pod atakiem na Morzu Czarnym. W wyniku ataku zginął jeden członek załogi. Zwiększenie intensywności takich incydentów wskazuje na eskalację działań Rosji w rejonie, mających na celu zakłócenie ukraińskiego eksportu i szlaków handlowych. Rosyjski resort obrony potwierdził jedynie, że przeprowadzono ataki na dwa statki, jednak nie ujawniono ich szczegółowych identyfikacji, tłumacząc, że jednostki miały przewozić broń dla Ukrainy.
Rosyjskie działania wymierzone przeciwko niemieckim interesom nie ograniczyły się do Morza Czarnego. W ostatnich dniach na lotnisku w Lipsku odkryto uzbrojonego drona, a inny bezzałogowiec próbował zbliżyć się do samolotu w powietrzu. Dodatkowo, rosyjskie naloty zniszczyły magazyn niemieckiej firmy Liqui Moly w Kijowie. Te agresywne poczynania są postrzegane jako część szeroko zakrojonej kampanii mającej na celu zademonstrowanie siły i wpływów Rosji w regionie. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce w krótkim odstępie czasu, co wzbudza niepokój i rodzi pytania o dalszą eskalację konfliktu w tym rejonie Europy.








Dodaj komentarz