W nocy z 29 na 30 lipca polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych podniosło gotowość bojową po tym, jak Rosja zaatakowała Ukrainę. Około godziny 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. Skierowano do jego rozpoznania dyżurny myśliwiec F-16. Niestety, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych przed dokonaniem pełnej identyfikacji.
Śmigłowiec Mi-24 został wysłany do rejonu, gdzie systemy radarowe zarejestrowały ostatni ślad obiektu. Załoga zlokalizowała prawdopodobne miejsce jego upadku w pobliskiej Tarnawie-Kolonia na Lubelszczyźnie. W wyniku tych działań naziemne zespoły poszukiwawczo-ratownicze oraz inne odpowiednie służby zostały skierowane na miejsce.
W wyniku incydentu, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o niezwykle ciężkiej nocy dla polskiego systemu obrony powietrznej, podkreślając wagę analizy tego zdarzenia. Premier Donald Tusk zwołał zespół koordynacyjny z udziałem Ministra Obrony i odpowiednich służb w celu pełnego wyjaśnienia sprawy.
Ponadto doniesiono, że strażacy zabezpieczają krater znaleziony w pobliżu Tarnawy-Kolonia. Rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, kpt. Tomasz Stachyra, potwierdził, że wcześniej otrzymano zgłoszenie o wybuchu. Na miejscu pracują również policja i wojsko, które ma się pojawić wkrótce. Sprawa jest przedmiotem intensywnego śledztwa, a władze pozostają w najwyższej gotowości.








Dodaj komentarz