Sam Neill, jeden z najbardziej cenionych aktorów nowozelandzkich, zmarł w wieku 78 lat. Informację tę przekazała jego rodzina, podkreślając, że aktor odszedł w Sydney w otoczeniu najbliższych. Śmierć Neilla była nagła i nieoczekiwana, co podkreślono w oświadczeniu opublikowanym na jego instagramowym profilu.
Neill, znany przede wszystkim z roli doktora Alana Granta w kultowym filmie „Park Jurajski”, miał bogatą karierę aktorską, która trwała kilka dekad. Aktor w 2023 roku ujawnił, że zmagał się z rzadkim i agresywnym nowotworem krwi – chłoniakiem angioimmunoblastycznym T-komórkowym. Dzięki intensywnemu leczeniu, w tym terapii CAR-T, udało się doprowadzić do remisji choroby i Neill kontynuował swoje zawodowe projekty.
Agent aktora, Philip Grenz, opublikował oficjalne oświadczenie, w którym rozwiał nieścisłości pojawiające się w mediach. Grenz poinformował, że przyczyną śmierci Neilla było zapalenie płuc, a nie nowotwór, z którym aktor wcześniej wygrał. „Sam odszedł z godnością, która charakteryzowała całe jego życie” – podkreślił Grenz, zaznaczając, że mimo problemów zdrowotnych Neill pozostał aktywny zawodowo.
W ostatnim roku Neill zaangażował się w szereg projektów filmowych, których premiery mają nastąpić w nadchodzących miesiącach. Oprócz aktorstwa, prowadził również nagradzaną winnicę Two Paddocks, którą darzył dużym zaangażowaniem.
Śmierć Sama Neilla jest ogromną stratą dla świata kina i jego fanów na całym świecie. Jego niezapomniane role z pewnością pozostaną w pamięci widzów na długo, podobnie jak jego charyzma i determinacja w walce z chorobą.








Dodaj komentarz