10 lipca politycy Prawa i Sprawiedliwości, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, wzięli udział w uroczystościach na placu Piłsudskiego w Warszawie, składając wieńce przed Pomnikiem Ofiar Tragedii Smoleńskiej oraz pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. Wydarzenie zakłócała grupa antyrządowych demonstrantów chronionych przez policję.
Podczas uroczystości doszło do konfrontacji. Jarosław Kaczyński, niezadowolony z działań funkcjonariuszy, porównał je do zachowań „współpracowników Gestapo”, twierdząc, że nikt nie powinien mu odmówić złożenia wieńca. Na miejscu obecni byli też inni działacze PiS, w tym Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak.
Do wydarzeń odniósł się Antoni Macierewicz, oskarżając policjantów o działanie na korzyść Władimira Putina, uznawanego przez niego za odpowiedzialnego za tragedię smoleńską. Macierewicz wezwał także prokuratora krajowego do wszczęcia postępowania przeciwko „przestępczym funkcjonariuszom i antypolskim demonstrantom”.
Wypowiedzi Macierewicza spotkały się z reakcją wiceministra spraw wewnętrznych i administracji, Czesława Mroczka. Wiceszef MSWiA stanął w obronie policji, podkreślając, że funkcjonariusze z poświęceniem pełnili swoje obowiązki, a zarzuty o ich niewłaściwe działanie są bezzasadne.
Mroczek zaznaczył, że podczas obchodów doszło do incydentów, m.in. naruszenia nietykalności cielesnej policjanta przez uczestników zgromadzenia. Według Mroczka, Antoni Macierewicz miał również kierować obraźliwe słowa pod adresem mundurowych, co dodatkowo podgrzało napięcia wokół wydarzenia.








Dodaj komentarz