7 lipca pacjent z poważnymi problemami kardiologicznymi został przyjęty do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu. Jego stan wymagał natychmiastowego leczenia na Oddziale Intensywnej Terapii. Hospitalizacja trwała niemal trzy doby.
Po zakończeniu leczenia mężczyzna próbował opuścić placówkę, lecz spotkała go nieprzyjemna niespodzianka. System biletowy naliczył opłatę parkingową w wysokości 1350 zł za pobyt samochodu na szpitalnym parkingu. Według nowego cennika, obowiązującego od 1 maja, opłata wynosi 10 zł za każde rozpoczęte 30 minut.
Poszkodowany pacjent nie miał wystarczających środków na koncie, by pokryć tę sumę, co uniemożliwiło mu wyjazd z terenu szpitala. Próby załatwienia sprawy poprzez wystawienie faktury lub wezwania do zapłaty zostały odrzucone przez firmę zarządzającą parkingiem. Dopiero gdy pacjent otrzymał wynagrodzenie od pracodawcy, mógł opłacić rachunek, tracąc na to niemal połowę miesięcznej pensji.
W rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” pacjent wyraził frustrację z powodu braku reakcji obsługi na prośby o pomoc. Choć wezwał policję, sytuacja została uznana za sprawę cywilno-prawną, co zmusiło go do kontaktu z dyrekcją szpitala.
Rzeczniczka szpitala, Ewa Żurowska, zaznaczyła, że wnioski pacjentów przyjmowanych w trybie ostrym są zazwyczaj rozpatrywane pozytywnie, a wysokie opłaty mają na celu rotację pojazdów na ograniczonej przestrzeni. Dyrektor szpitala zapowiedział działania mające na celu wyjaśnienie sytuacji z operatorem parkingu oraz opracowanie procedur bardziej przyjaznych pacjentom.
Szpital podkreśla, że wysokie opłaty mają zniechęcać do długotrwałego korzystania z miejsc parkingowych przez osoby przychodzące na planowane zabiegi. Pacjenci w nagłych przypadkach mogą jednak liczyć na indywidualne podejście.








Dodaj komentarz