W piątek, 10. dnia miesiąca, politycy Prawa i Sprawiedliwości, na czele z Jarosławem Kaczyńskim, zebrali się na placu marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Celem wizyty było złożenie wieńców przed Pomnikiem Ofiar Tragedii Smoleńskiej oraz pomnikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wydarzenie spotkało się z próbami zakłócenia przez przeciwników obozu rządzącego, co wymagało interwencji policji.
Jarosław Kaczyński wyraził oburzenie wobec działań funkcjonariuszy, porównując ich zachowanie do „współpracowników Gestapo”. Podkreślał, że nie można mu odmówić złożenia wieńca. Prezesa PiS wspierał Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta. Obecni byli też politycy tacy jak Sławomir Cenckiewicz, Antoni Macierewicz oraz Mariusz Błaszczak.
Z uwagi na policyjną interwencję, wieniec złożono na chodniku kilka metrów przed pomnikiem, co spotkało się z kolejnymi emocjonalnymi reakcjami. W tym czasie na tyłach zgromadzenia doszło do incydentu, gdy jeden z uczestników zaatakował starszego mężczyznę statywem. Sprawca próbował uciec, ale został zatrzymany przez policję.
W przemówieniu Jarosław Kaczyński stwierdził, że działania niektórych policjantów budzą wątpliwości co do ich lojalności. Pojawiły się insynuacje o ewentualnych związkach z obcymi służbami wywiadowczymi, co prezes PiS uznał za poważne przestępstwo. Zapowiedział też ewentualne zmiany w kodeksie karnym, które mogłyby skutkować dożywociem za takie działania.
Komenda Stołeczna Policji wydała komunikat, podkreślający, że wszystkie działania funkcjonariuszy były zgodne z obowiązującym prawem. Zapewniono, że celem nadrzędnym było zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom zgromadzenia. Policja zaznaczyła swoje apolityczne stanowisko, akcentując, że decyzje były podejmowane bez względu na przynależność czy poglądy polityczne uczestników.








Dodaj komentarz