Agencja Bloomberg donosi, że państwowy koncern Saudi Aramco zdecydował się na największą od 2003 roku obniżkę cen ropy Arab Light dla klientów w Azji. Cena sierpniowych dostaw zostanie zredukowana aż o 1,50 dolara za baryłkę. Przyczyną tej decyzji jest napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie, związana z wojną w Iranie.
Konflikt ten znacząco wpłynął na produkcję w krajach OPEC, w tym w Arabii Saudyjskiej. Wydobycie spadło tam do najniższego poziomu od 2000 roku, wynosząc obecnie 16,13 mln baryłek dziennie. Mimo trudności niektóre kraje Zatoki Perskiej ponownie uruchamiają odwierty i zaczynają dostarczać surowiec na rynek.
Na międzynarodowych rynkach cena ropy Brent spadła o 22% od początku czerwca i o 40% od końca kwietnia, osiągając cenę 71,97 dolarów za baryłkę. Z kolei cena rosyjskiej ropy Urals, która wiosną kosztowała 115 dolarów za baryłkę, zmniejszyła się do 40,40 dolarów. To znaczący spadek o 19 dolarów poniżej poziomu zakładanego w rosyjskim budżecie, co spowodowało rekordowy deficyt wynoszący 6 bilionów rubli w okresie styczeń-maj.
Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi 28 lutego, co wywołało reakcję Teheranu skierowaną przeciwko amerykańskim sojusznikom na Bliskim Wschodzie. W wyniku niepokojów zginęło 13 amerykańskich żołnierzy, a strategiczna cieśnina Ormuz została zablokowana przez Iran, co utrudniło przejście znaczącej części światowego handlu ropą i LNG. Konsekwencją tego były wzrosty cen ropy do ponad 100 dolarów za baryłkę, wywołując szok naftowy.
Sytuacja ta nie była obojętna dla Polski, gdzie ceny benzyny i oleju napędowego również poszybowały. Z końcem czerwca zakończono program regulacji cenowej CPN, co przyczyniło się do dalszego wzrostu cen na stacjach paliw. W niektórych miejscach odnotowano nawet wzrost o złotówkę na litrze.
Rząd polski stoi teraz przed wyzwaniem poszukiwania rozwiązań w obliczu rosnących cen i niezadowolenia społecznego, co sprawia, że przyszłość rynku paliwowego jest nadal niepewna.








Dodaj komentarz