Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, że konflikt Rosji z Ukrainą przeszedł już w fazę wojny. Do tej pory Kreml określał swoje działania jako „specjalną operację wojskową”. Pieskow w programie „Wiesti” przyznał, że zmiana nazewnictwa jest wynikiem zaangażowania krajów Zachodu, które wspierają Ukrainę zarówno militarnie, jak i technologicznie. Rzecznik wskazał na państwa, takie jak Berlin, Paryż, Haga, Oslo i Waszyngton, sugerując, że ich pomoc dla Kijowa przyczynia się do kontynuacji konfliktu.
Według Pieskowa, NATO odgrywa kluczową rolę w śledzeniu rosyjskich celów przy użyciu satelitów i dostarczaniu Ukrainie broni, co uniemożliwia Moskwie osiągnięcie zwycięstwa w wojnie. Pomimo to Pieskow stwierdził, że Ukraina nie jest w stanie wywrzeć realnej presji na Rosję, choć przyznał, że tworzenie określonego obrazu dla NATO może mieć wpływ na sytuację.
Temat możliwego ataku Rosji na Polskę pojawił się w ostatnich dniach w mediach. Portal Onet, powołując się na własne źródła, sugerował istnienie takich planów, co wywołało niepokój wśród polskich władz. Wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Bosacki, potwierdził, że od kilku miesięcy docierają do Polski niepokojące informacje o działaniach Kremla. Dmitrij Pieskow jednak wyśmiał te doniesienia, uznając je za element propagandy.
Prokremlowskie media, jak Ria Nowosti, wielokrotnie podkreślały, że Władimir Putin odrzuca możliwość ataku na kraj NATO, wskazując na brak praktycznego, ekonomicznego lub militarnego sensu takich działań. Rosyjscy dziennikarze utrzymują, że to Zachód dąży do eskalacji konfliktu, i podkreślają, że w przypadku zagrożenia Rosja będzie gotowa zdecydowanie odpowiedzieć.








Dodaj komentarz