Współczesne operacje wywiadowcze przeszły ewolucję. Klasyczny model szpiegów z teczkami ustępuje miejsca „inżynierom wiarygodności”, którzy wykorzystują sztuczną inteligencję, deepfake’i i fałszywe środki przekazu, aby wpływać na percepcję przeciwnika. Ich celem nie jest proste oszukiwanie, ale projektowanie narracji, które przeciwnik uzna za zgodne ze swoją wiedzą oraz obawami. Operacje te coraz rzadziej polegają na bezpośrednich manipulacjach faktami, a bardziej na budowie środowisk pełnych fałszywych tropów i pozorów. Przykłady takich działań obejmują rosyjską operację „Doppelganger”, gdzie 32 fałszywe strony internetowe imitowały legalne media, aby kreować prorosyjskie narracje z zachodnimi znakami wiarygodności. Nowoczesne operacje wpływu testują nie tylko jeden przekaz, lecz pakiety narracyjne, analizując emocjonalną reakcję odbiorców. Wykorzystują przy tym AI do produkcji wzmacniających narrację treści, badając przy tym realne lęki i społeczne problemy. Ryzyko związane z deepfake’ami i syntetycznymi mediami jest realne, gdyż mogą one prowadzić do zakłóceń w zbieraniu danych wywiadowczych. Tworząc sztuczne środowiska, są w stanie zmuszać do reakcji szybciej, niż wywiad zdoła zweryfikować fakty. Departament Sprawiedliwości USA zidentyfikował i opublikował domeny związane z rosyjską kampanią wpływu, próbując zniszczyć fałszywą architekturę wiarygodności. W ten sposób zachodnie odpowiedzi starają się nie tylko demaskować fałszywe narracje, ale także rozbijać systemy ich uwiarygodnienia. Nowoczesna kontrdecepcja wymaga oceniania nie tylko treści, ale także sposobu oraz mechanizmów ich rozprowadzania, aby skutecznie zwalczać manipulacje społeczne. Służby muszą być inżynierami wiarygodności, zdolnymi zarówno do budowania i niszczenia tych iluzji, co czyni to jedno z najistotniejszych wyzwań w erze cyfrowej i AI.








Dodaj komentarz