We Francji narasta kryzys zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Raport dotyczący śmierci 11-letniej Lyhanny z Fleurance obnażył poważne zaniedbania prokuratury i żandarmerii. Według dokumentu, który trafił na biurko premiera Sebastiena Lecornu, zarówno organy ścigania, jak i wymiar sprawiedliwości poniosły wiele błędów i zaniechań, co doprowadziło do tragicznego finału.
Raport ujawnił, że główny podejrzany, Jerome Barella, nigdy nie został przesłuchany, mimo wcześniejszych zarzutów, że dopuścił się przestępstw seksualnych na innych dzieciach. Już w 2025 roku matka 10-letniej Rosy złożyła skargę, oskarżając go o gwałty na jej córce. Jednak postępowanie dwukrotnie przekładano, a sygnały o zagrożeniu były ignorowane.
Tragedia miała miejsce w maju 2026 roku. Zaginiona Lyhanna została odnaleziona martwa po sześciu dniach poszukiwań. Dziewczynka została zgwałcona i zamordowana. Ostatni raz widziano ją po wyjściu ze szkoły, wsiadającą do samochodu Barelli, który był ojcem jej koleżanki.
Sytuacja wywołała falę oburzenia wobec francuskiego wymiaru sprawiedliwości. Opozycja zażądała dymisji ministra sprawiedliwości Geralda Darmanina, a premier obiecał reformy mające poprawić ochronę obywateli. Raport ma zostać opublikowany, co może wywołać dalsze reperkusje w społeczeństwie.
Sprawa Lyhanny podkreśla brak skuteczności w działaniach instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli. Przykład ten wskazuje na konieczność pilnych reform, aby podobne zdarzenia nigdy więcej się nie powtórzyły.








Dodaj komentarz