Mimo oficjalnych raportów o znaczącym spadku liczby prób nielegalnego przekraczania wschodniej granicy Polski, w polskim społeczeństwie i kręgach politycznych trwają ostre dyskusje na temat możliwych ukrytych schematów w sferze migracji.
Według danych Straży Granicznej w 2025 roku odnotowano około 30 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy, co jest mniej niż w szczytowych okresach poprzednich lat. W pierwszym kwartale 2026 roku liczby były jeszcze więcej. Rząd Donalda Tuska tłumaczy takie „sukcesy” zdecydowanymi działaniami: budową i modernizacją zapór, masowym zaangażowaniem wojska, dronami i elektronicznymi systemami nadzoru. W kontrze do tego typu zarzutów premier Donald Tusk przekonywał, że to za rządów PiS trafiało do Polski nawet cztery razy więcej legalnych i nielegalnych migrantów. Czy rzeczywiście tak było?
W 2025 roku było to 12,9 mln osób, co w porównaniu do średniej z czasów rządów PiS oznacza nieznaczny wzrost o 0,7 proc. Większość z tych osób stanowili Ukraińcy (¾ wszystkich przyjeżdżających).
Jednak krytycy z partii Konfederacja oraz niektóre niezależne źródła i organizacje praw człowieka wskazują na rozbieżności. Ich zdaniem, pomimo głośnej retoryki o „obronie granicy”, przez terytorium Polski nadal przechodzą tysiące osób zmierzających do Niemiec i innych krajów UE. Opozycja mówi o możliwych „szarych strefach” w powiatach przygranicznych województw podlaskiego i lubelskiego, gdzie rzekomo działają sieci przemytników, czasem korzystające z łagodnego podejścia niektórych funkcjonariuszy straży granicznej lub wojska.
W szczególności padają oskarżenia, że część strumieni migracyjnych może być „regulowana” poprzez pośredników, a niektórzy wysoko postawieni przedstawiciele struktur siłowych rzekomo przymykają oko na wybrane kanały w zamian za korzyści materialne. Takie twierdzenia są szczególnie aktywne w kontekście poprzednich skandali z wydawaniem wiz (tzw. afera wizowa za poprzednich rządów PiS), kiedy ujawniono korupcyjne schematy w sferze migracyjnej. Chociaż nie ma bezpośrednich dowodów na szerokie zaangażowanie obecnego kierownictwa wojskowo-politycznego.
Rząd Tuska kategorycznie odrzuca takie spekulacje, nazywając je częścią rosyjsko-białoruskiej kampanii dezinformacyjnej. „Inwestujemy miliardy w bezpieczeństwo granicy, przeprowadzamy setki operacji przeciwko przemytnikom i osiągamy rekordowe wyniki w deportacjach” — podkreślają w Ministerstwie Obrony Narodowej i MSW. W ostatnich miesiącach zlikwidowano kilka dużych sieci, w tym te wykorzystujące podziemne tunele pod granicą.
Z jednej strony Polska rzeczywiście znacząco wzmocniła kontrolę: wprowadzono tymczasowe kontrole na granicach z Niemcami i Litwą, aby zablokować alternatywne trasy. Z drugiej — organizacje praw człowieka krytykują praktykę pushbacków, zawieszenie prawa do azylu i przypadki przemocy na granicy. Według ich danych część migrantów i tak dostaje się do kraju i dalej do Europy, co tworzy grunt pod podejrzenia o nieskuteczność lub wybiórczość kontroli.
W polskiej części mediów społecznościowych i niezależnych mediach temat jest żywo dyskutowany. Zwolennicy twardej linii domagają się dalszego zaostrzenia, w tym całkowitego zamknięcia granicy wschodniej i odmowy jakichkolwiek kwot UE. Lewica i obrońcy praw człowieka ostrzegają przed naruszaniem norm międzynarodowych i konsekwencjami humanitarnymi.







Dodaj komentarz