Napięcia na Bliskim Wschodzie, będące wynikiem konfliktu pomiędzy USA, Izraelem a Iranem, mają poważne konsekwencje dla globalnego rynku gazu. Zablokowanie cieśniny Ormuz doprowadziło do wstrzymania dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG) z Kataru, drugiego największego dostawcy tego surowca na świecie.
Na skutek działań militarnych uszkodzone zostały arabskie instalacje przy porcie Ras Laffan, co zmniejszyło możliwości eksportowe Kataru o około 17%. Minister stanu ds. energii, Saad al-Kaabi, potwierdził, że zniszczenia dotknęły dwa z 14 ciągów produkcji LNG oraz jeden z dwóch zakładów przetwarzania. W efekcie eksport może być ograniczony nawet o 12,8 miliona ton rocznie na okres od trzech do pięciu lat.
Katar, powołując się na siłę wyższą, wstrzymał dostawy gazu, co spowodowało stagnację ich floty LNG. Tankowce zostały rozrzucone po różnych akwenach, a ich powrót do pełnej operacyjności wymaga czasu i środków technicznych. Część z nich czeka dodatkowe kontrole zbiorników, co jest wymagane zgodnie z przepisami bezpieczeństwa.
Głównymi odbiorcami katarskiego LNG są kraje Azji, odpowiadające za około 87,5% jego konsumpcji. Ze względu na bliskość i zapisy kontraktowe, to właśnie tam najprawdopodobniej w pierwszej kolejności trafią nowe dostawy, gdy tylko będą one możliwe. Europa, która wykorzystywała relatywnie mniejsze ilości katarskiego gazu, może mieć trudności z szybkim wznowieniem dostaw. Dla europejskich odbiorców, w tym Polski, oznacza to potencjalne opóźnienia.
Dostawy LNG do portu w Świnoujściu, które stanowią około 17-18% zapotrzebowania, są kluczowe, ale dzięki alternatywom z USA sytuacja nie powinna stanowić zagrożenia. Przywrócenie pełnej przepustowości eksportowej Kataru wymaga jednak czasu, zwłaszcza w kontekście priorytetowego traktowania azjatyckiego rynku. W konsekwencji, ponowne pojawienie się katarskich tankowców w europejskich portach jak Świnoujście, może mieć miejsce dopiero pod koniec lata lub jesienią.








Dodaj komentarz