Kryzys w Polskim Komitecie Olimpijskim: wezwanie do nadzwyczajnego zebrania

W Polskim Komitecie Olimpijskim narasta kryzys. Podczas ostatniego Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczego delegaci zdecydowaną większością odrzucili sprawozdania finansowe i merytoryczne zarządu za rok 2025, co jest dowodem na rosnące napięcie w organizacji. Ponad 90 delegatów głosowało przeciw, podczas gdy za przyjęciem sprawozdań opowiedziało się 60 osób, a 14 wstrzymało się od głosu. Delegaci podjęli również uchwałę zobowiązującą prezesa Radosława Piesiewicza do zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, którego celem miałoby być odwołanie go ze stanowiska. Za jej przyjęciem było 70% zebranych. Obrady w Centrum Olimpijskim trwały ponad trzy godziny i przebiegały w napiętej atmosferze. Prezes Piesiewicz, mimo narastającej presji, zachował spokój, co spotkało się z krytyką ze strony niektórych delegatów, w tym Krzysztofa Wiłkomirskiego, prezesa Polskiego Związku Judo. Zdaniem Wiłkomirskiego, prezes przez większość obrad unikał zabierania głosu i odpowiadał wymijająco na prośby o ustosunkowanie się do zaistniałej sytuacji. W odpowiedzi na działania opozycji, prezes Piesiewicz zwrócił się do kancelarii prawnej, aby uzyskać opinię dotyczącą zgodności uchwał z obowiązującym statutem PKOl i przepisami. Tłumaczył, że zgodnie ze statutem, nadzwyczajne zebranie nie może odbyć się wcześniej niż w kwietniu. Jednak opozycja twierdzi, że powinien on ustalić termin nie później niż dziewięć dni po złożeniu stosownego wniosku. Według rzeczniczki PKOl, Katarzyny Kochaniak-Roman, żadna niezależna opinia prawna nie wpłynęła, która potwierdzałaby potrzebę zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia w trybie natychmiastowym. Sytuację dodatkowo zaostrzyło spotkanie zorganizowane przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego, na którym przedstawiciele 52 związków sportowych wezwali Piesiewicza do dymisji, co było reakcją na aferę związaną z giełdą kryptowalut Zondacrypto. Po upadku giełdy zawodnicy nie mogli spieniężyć obiecanych nagród w tokenach, a sytuację uratował inny sponsor, zabezpieczając środki dla sportowców i trenerów. Kryzys w PKOl trwa od miesięcy, a to nie pierwszy apel o dymisję prezesa. Już jesienią 2024 roku żądano jego odejścia, jednak Piesiewicz konsekwentnie odmawia rezygnacji i planuje start w kolejnych wyborach. Opozycja grozi jednak skierowaniem sprawy do sądu, jeśli nie spełni on uchwały o zwołaniu nadzwyczajnego zebrania. Procedura odwołania prezesa w trakcie kadencji może być skomplikowana, jednak ewentualne jego odwołanie spowodowałoby, że do końca kadencji w 2027 roku obowiązki przejąłby jeden z wiceprezesów.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*