Na Lotnisku Chopina w Warszawie doszło do nietypowej sytuacji, w której poseł Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Porzucek, potrzebował pomocy medycznej po przylocie z Rzeszowa. Poseł musiał zostać wyniesiony z pokładu samolotu przez medyków, co było następstwem trudności z samodzielnym opuszczeniem maszyny. Świadkowie sugerowali, że mógł być pod wpływem alkoholu, jednak sam Porzucek powołuje się na problemy zdrowotne i oczekuje na wyniki badań krwi.
Lot Embraera 175 z Rzeszowa do Warszawy z udziałem ponad 80 pasażerów odbył się w czwartek, lądując w stolicy krótko przed godziną 18. Zgodnie z doniesieniami, poseł Porzucek był w głębokim śnie i nie reagował na próby obudzenia przez załogę. Po wyjściu innych pasażerów wezwano pomoc medyczną, aby wynieść posła z samolotu. Przedstawiciel służb lotniskowych, Piotr Rudzki, potwierdził konieczność interwencji, ale odmówił podania szczegółów z uwagi na ochronę danych medycznych.
Według informacji Faktu, oprócz ratowników medycznych, w akcji uczestniczyli również funkcjonariusze Straży Granicznej obecni na pokładzie.
W obliczu zarzutów, Porzucek przyznał, że obecnie przechodzi przez rezonans magnetyczny i ma problemy z chodzeniem. Wyjaśnił, że te dolegliwości związane są z biodrem, co komplikuje mu poruszanie się. Podkreślił, że krew została mu pobrana, co powinno rozwiać wątpliwości dotyczące ewentualnego spożycia alkoholu.
Sprawa posła Porzuceka stała się obiektem zainteresowania mediów, podsycając debatę na temat odpowiedzialności publicznej osób pełniących funkcje publiczne oraz ich zdolności do wykonywania obowiązków w obliczu problemów zdrowotnych. Zdarzenie to postawiło także pytania o standardy bezpieczeństwa na pokładzie polskich linii lotniczych i interwencje medyczne w takich przypadkach.








Dodaj komentarz