Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP poinformowało, że wszyscy polscy obywatele przebywający na wycieczkowcu płynącym przez Atlantyk, gdzie wykryto przypadek hantawirusa, czują się dobrze. Informację tę potwierdził rzecznik MSZ Maciej Wewiór, wskazując, że żaden z Polaków nie zgłaszał potrzeby wsparcia medycznego czy konsularnego. Dokładna liczba Polaków na pokładzie nie jest znana, ponieważ nie ma obowiązku rejestracji takich danych.
Reporter RMF FM Krzysztof Zasada ustalił, że jeden z polskich obywateli to członek załogi statku MV Hondius. Statek, należący do holenderskiej firmy Oceanwide Expeditions, wypłynął trzy tygodnie temu z Ushuaia w Argentynie i zmierzał na Wyspy Kanaryjskie. Aktualnie znajduje się u wybrzeży Wysp Zielonego Przylądka.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podała, że na pokładzie statku zmarły trzy osoby, w tym 70-letni mężczyzna, u którego jako pierwszego wystąpiły objawy zakażenia takie jak gorączka, ból głowy i brzucha oraz biegunka. Jego 69-letnia żona również zmarła po przetransportowaniu do szpitala w RPA.
Władze Wysp Zielonego Przylądka zdecydowały, że MV Hondius nie zawinie do portu w Praia. Zapewniły jednak, że sytuacja jest pod kontrolą, a w razie potrzeby osoby wymagające pilnej opieki medycznej zostaną ewakuowane drogą powietrzną. Hans Henri P. Kluge z WHO podkreślił, że zagrożenie dla szerszej populacji pozostaje niewielkie i nie ma potrzeby wprowadzania ograniczeń w podróżach.
Hantawirusy są rzadko przenoszone między ludźmi i zwykle związane są z kontaktem z zarażonymi gryzoniami. Pomimo że wirus może wywoływać ciężkie choroby układu oddechowego, sytuacja na statku jest objęta kontrolą i nie ma miejsca dla paniki. WHO zaznaczyła, że jeden z pacjentów znajduje się na intensywnej terapii w RPA, a zarażeni podlegają ścisłej obserwacji.
Obecność Polaków na pokładzie statku MV Hondius budzi zainteresowanie opinii publicznej, jednak polskie władze zapewniają, że pozostają w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami sanitarnymi, monitorując rozwój sytuacji.








Dodaj komentarz