
W czwartek po południu poza Polską były wszystkie cztery najważniejsze osoby w państwie: od prezydenta, przez marszałków Sejmu i Senatu, po premiera. To bardzo rzadka i – potencjalnie – groźna sytuacja.
Przedstawiciele najwyższych konstytucyjnych władz Polski rozjechali się dosłownie po całym świecie. Prezydent Andrzej Duda od poniedziałku przebywał w Wietnamie. Czwartek był ostatnim dniem jego wizyty na Dalekim Wschodzie.
Na zakończenie wizyty w Wietnamie Para Prezydencka wzięła udział w obiedzie, który wydał Przewodniczący Komitetu Ludowego Miasta Ho Chi Minh, Nguyen Thanh Phong. pic.twitter.com/9VRVbXe9MX
— KancelariaPrezydenta (@prezydentpl) November 30, 2017
W międzyczasie – we wtorek – premier Beata Szydło udała się do Wybrzeża Kości Słoniowej. Szefowa polskiego rządu reprezentowała tam nasz kraj podczas szczytu Unia Europejska – Unia Afrykańska w Abidżanie.
Premier @BeataSzydlo odwiedziła polskich misjonarzy w Abidżanie. pic.twitter.com/FGCHkbuFqV
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) November 30, 2017
Najpóźniej Polskę opuścili marszałkowie Sejmu i Senatu. Marek Kuchciński oraz Stanisław Karczewski w czwartek po południu udali się do Budapesztu – na spotkanie przewodniczących parlamentów państw Grupy Wyszehradzkiej.
Wraz marszałkiem #Sejm.u @MarekKuchcinski udajemy się do #Budapeszt.u na spotkanie Przewodniczących Parlamentów Państw #GrupaWyszehradzka, którego tematem przewodnim będzie rola parlamentów narodowych w #UE. pic.twitter.com/ieTm7FfwSY
— Stanisław Karczewski (@StKarczewski) November 30, 2017
Niezwykle rzadka sytuacja
Z praktycznego punktu widzenia to potencjalnie bardzo groźna sytuacja. W Polsce nie ma bowiem żadnego dokumentu, który ustanawiałby oficjalną precedencję, czyli kolejność przejmowania stanowisk (a taka obowiązuje chociażby w Stanach Zjednoczonych).
Na podstawie przepisów polskiej konstytucji zgoda panuje jedynie co do „pierwszej czwórki” – są to kolejno prezydent, marszałek Sejmu, marszałek Senatu oraz premier.
Kłopot pojawia się w przypadku „piątego miejsca” – według różnych opracowań i dokumentów są to wicepremierzy, wicemarszałkowie Sejmu, a nawet prezes Trybunału Konstytucyjnego.
GAZETA.PL