Do tragicznej katastrofy doszło w pobliżu bazy wojskowej Ukrainka w regionie amurskim, we wsi Krasnojarsk. To właśnie stamtąd startują maszyny odpowiedzialne za bombardowanie Ukrainy pociskami dalekiego zasięgu. Z doniesień rosyjskich wynika, że przyczyną wypadku była nagła awaria trzech silników, która miała miejsce krótko po starcie maszyny. Niestety, w wyniku katastrofy zginęło sześciu członków załogi, a jeden został ranny.
Model Tu-95MS to najnowsza wersja radzieckiego bombowca strategicznego TU-95, dostosowana do przenoszenia pocisków manewrujących powietrze-ziemia Ch-55. Maszyny te stanowią istotne zagrożenie dla sił ukraińskich, operując poza zasięgiem systemów obronnych Ukrainy.
Poprzednia podobna katastrofa Tu-95MS miała miejsce w 2015 roku, również wskutek awarii trzech silników. Wówczas załodze udało się opuścić samolot, a pięciu spośród siedmiu członków przeżyło.
Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, Siłom Zbrojnym Ukrainy udało się zniszczyć lub uszkodzić kilkadziesiąt tych strategicznych bombowców należących do Kremla. Mimo to, według ukraińskich ekspertów z Defense Express, Rosja wciąż posiada znaczną liczbę tych maszyn.
Dane ukraińskiego wywiadu wskazują, że na koniec sierpnia Rosja dysponowała 38 bombowcami Tu-95MS i Tu-95MSM, choć stan ten nie został oficjalnie potwierdzony przez Rosję. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy informowała o przeprowadzonej operacji 28 sierpnia, podczas której za pomocą drona zniszczono kolejny Tu-95MS na lotnisku Engels, co mogło zredukować liczbę bojowych bombowców do 36.
Rosja nie produkuje już nowych Tu-95MS, co oznacza, że strat nie da się szybko uzupełnić nowymi maszynami. Obecnie Kreml może tylko remontować oraz modernizować istniejące modele, przekształcając część z nich do standardu Tu-95MSM, co jednak nie zwiększa liczby dostępnych samolotów. Modernizacja pozwala jedynie na przedłużenie ich eksploatacji i przystosowanie do nowoczesnego uzbrojenia.







Dodaj komentarz