Polskie myśliwce poderwane w związku z incydentem przy granicy z Ukrainą

W czwartek przed południem w województwach lubelskim i podkarpackim ogłoszono alarm powietrzny w związku ze zbliżaniem się drona do polskiej granicy. Alarm sygnalizowany przez syreny i komunikaty RCB ostrzegał mieszkańców, by znaleźli bezpieczne miejsce i oczekiwali dalszych instrukcji. Po niecałej godzinie alert został odwołany, informując o braku zagrożenia dla Polski.

Rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego, ppłk Jacek Goryszewski, wyjaśnił, że alert wynikał z potencjalnego naruszenia przestrzeni powietrznej przez dron, który według wstępnych ustaleń uległ zniszczeniu lub został zestrzelony około 4 km od granicy, po stronie ukraińskiej. Myśliwce zostały poderwane w celu ochrony polskiego nieba, a polskie siły obronne osiągnęły pełną gotowość bojową.

Z powodu incydentu na krótko wstrzymano operacje lotnicze na lotniskach w Lublinie i Rzeszowie, które wznowiły działalność po południu. Premier Donald Tusk, podczas konferencji prasowej, określił atak jako brutalny, wspominając o rosnącym zagrożeniu w regionie, podkreślając historyczne znaczenie daty 17 września.

Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił determinację rządu w ochronie polskiej przestrzeni powietrznej, zwiększając aktywność F-16 oraz śmigłowców. Konflikt tuż za naszą granicą stanowi nieustanne wyzwanie dla bezpieczeństwa kraju, co zmusza Polskę do czujności i wzmocnienia systemów obronnych.

Ukraina również ogłosiła alarmy na swoim terytorium z powodu odrzutowych dronów oraz aktywności rosyjskiego myśliwca MiG-31K, zdolnego przenosić pociski balistyczne. Mimo zagrożenia, granica z Polską nie została naruszona, a infrastrukturze granicznej nie groziło bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*