Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, wyraził gotowość do wstrzymania ataków na rosyjską infrastrukturę, jeśli Rosja zrobi to samo. Ten krok jest odpowiedzią na propozycję prezydenta USA, Donalda Trumpa, dotyczącą porozumienia między stronami konfliktu. Trump ogłosił, że Ukraina zgodziła się nie atakować rosyjskiej infrastruktury energetycznej, a Rosja podjęła taką samą decyzję, choć do tej pory nie widzi się szczerej chęci zakończenia wojny po stronie Rosji.
Zełenski podkreślił, że wsparcie amerykańskie może wpłynąć na gotowość Rosji do zakończenia konfliktu. Zaznaczył jednak, że Ukraina będzie podejmować działania deeskalacyjne, tylko jeśli Rosja także zaangażuje się w ten proces. Oświadczenia Trumpa przypominają, że według prezydenta USA, to wojna rosyjsko-ukraińska ma większy wpływ na wzrost cen paliw niż działania na Bliskim Wschodzie.
Z ostatnich raportów wynika, że ataki Ukrainy na rosyjskie rafinerie odpowiadają za niedobory oleju napędowego, co podkreśliła Międzynarodowa Agencja Energetyczna. Tymczasem dane amerykańskiego rządu wskazują, że wzrost cen diesla związany jest bardziej z działaniami USA i Izraela względem Iranu.
W obliczu stałego zagrożenia ze strony Rosji, Ukraina wzywa sojuszników do zwiększenia dostaw systemów obrony przeciwrakietowej. Rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę, w tym tory kolejowe, powodują coraz większe szkody, jak stwierdził Ołeksandr Percowski z Kolei Ukraińskich, zaznaczając, że sytuacja z miesiąca na miesiąc się pogarsza.
Równocześnie, w Europie toczy się dyskusja na temat sankcji wobec rosyjskich oligarchów. W środku debaty pojawiło się żądanie Francji dotyczące usunięcia z czarnej listy Aliszera Usmanowa, który od lat ma bliskie powiązania z Kremlem. Co więcej, Słowacja domaga się także wykreślenia Michaiła Fridmana, znanego rosyjskiego finansisty i założyciela Alfa Group. Ta sytuacja wzbudza kontrowersje, zwłaszcza w kontekście ciągłych europejskich prób nacisku na Rosję w związku z konfliktem na Ukrainie.








Dodaj komentarz