Polski Komitet Olimpijski (PKOl) znalazł się w centrum śledztwa dotyczącego podejrzeń o pranie brudnych pieniędzy. Sprawa dotyczy umowy cesji wierzytelności ze spółką Massimo Found z Warszawy, która miała przelać na konto PKOl 3 miliony złotych. Według ustaleń Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) pieniądze te mogą pochodzić z działalności niezgodnej z prawem.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Kontrola dotyczy umów cesji wierzytelności podpisanych w kwietniu 2024 roku z żonami działaczy sportowych oraz z Massimo Found. PKOl przyznaje, że umowy miały poprawić bieżącą płynność finansową organizacji w związku z wydatkami na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Łączna kwota pożyczek wynosi ponad 5,8 mln złotych.
Mimo zapewnień komitetu, że pożyczkodawcy nie zarobili, a PKOl nie poniósł strat, śledztwo ujawnia nowe fakty. Massimo Found, firma prawnicza o wątpliwej działalności, przelała PKOl 3 mln zł trzy dni po podpisaniu umowy. Spółka ta, jak wynika z dokumentów, nie miała wcześniej żadnych znaczących aktywów.
Problemy Massimo Found sięgały jednak głębiej. Bez złożonych sprawozdań finansowych za 2022 i 2023 rok, firma nie była w stanie przedstawić źródeł pochodzenia przelanych pieniędzy. Spółka została zarządzona przez kuratora po tym, jak sąd stwierdził brak jej organu zarządu.
Robert Nogacki, radca prawny, podkreśla niejasności finansowe związane z Massimo Found. Spółka wykazała minimalne aktywa i zero przychodów do końca 2021 roku, a w 2022 roku stała się kanałem dla dużych pożyczek. Wątpliwości budzi fakt, że PKOl nie sprawdził dokładnie wiarygodności swojego kontrahenta, z którym zawarł umowę.
Pomimo zapewnień PKOl, że nie miał informacji ani instrumentów do sprawdzenia stanu finansowego Massimo Found, eksperci wskazują, że rejestr sądowy oraz dostępne raporty finansowe mogłyby dostarczyć potrzebnych danych.
Na pytania o to, czy PKOl zwrócił 3 mln zł do Massimo Found i czy rachunek był blokowany, komitet odpowiedział, że transakcje przeprowadzono zgodnie z umową bez żadnych komplikacji. Nie było też żadnych pytań ze strony banku na temat pochodzenia środków.
Cała sprawa komplikuje się dodatkowo przez zatrzymanie prezesa PKOl Radosława Piesiewicza, co wymusiło pilne obrady zarządu komitetu. Dochodzenie objęło także wątki związane z zatrudnieniem żony prezesa w jednym z banków i zostało połączone z toczącym się śledztwem.
Śledztwo znajduje się w toku, a opinia publiczna z niecierpliwością oczekuje na dalsze kroki prokuratury w tej delikatnej sprawie.








Dodaj komentarz