Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości przeprowadzili przeszukania we Wrocławiu w ramach śledztwa dotyczącego firmy Zondacrypto. Jak poinformował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, działania te miały na celu zabezpieczenie sprzętu elektronicznego, który mógł być używany przez Artura Chodzińskiego, osoby ściśle związanej z dochodzeniem. Prokurator ze Śląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej polecił przeprowadzenie tej operacji.
Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA, znalazł się w centrum uwagi ze względu na swoje związki z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto. Jak ujawniały wspólne śledztwa Wirtualnej Polski i TVN24, Chodziński miał wystawiać faktury spółce Krala na sumy przekraczające pół miliona złotych, a jego miesięczne wynagrodzenie wynosiło 15 tysięcy euro.
W oświadczeniu dla mediów, Chodziński odrzucił zarzuty o toczące się przeszukania, podkreślając, że przekazał organom ścigania przygotowane przez niego dokumenty oraz nośniki danych. Czynność, jak stwierdził, trwała około 20 minut. Oskarżenia o trwające akcje dezawuuje jako dezinformację.
Śledztwo, które prowadzi Śląski Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji, skupia się na podejrzeniach oszustw wobec klientów giełdy Zondacrypto oraz analizie przepływów finansowych związanych z jej działalnością. Według doniesień, Chodziński miał przygotowywać analizy i materiały dotyczące działalności giełdy, a także przekazywać informacje o swoich kontaktach z ludźmi związanymi z instytucjami państwowymi.
Pod koniec zeszłego miesiąca, Chodziński pojawił się w Prokuraturze w Katowicach z pełnomocnikiem. Wydarzenia te rzucają nowe światło na zawiłości związane z działalnością Zondacrypto, a śledztwo wciąż trwa, skupiając uwagę na możliwych oszustwach finansowych w branży kryptowalutowej.








Dodaj komentarz