USA zaostrza walkę z turystyką porodową: unieważniono ponad 600 wiz

Stany Zjednoczone podjęły zdecydowane kroki w walce z tzw. turystyką porodową. Marco Rubio poinformował, że Departament Stanu unieważnił ponad 600 wiz turystycznych, wobec których istniały podejrzenia o nadużywanie amerykańskiego prawa ziemi. To efekt działań nowo utworzonej grupy zadaniowej, mającej na celu kontrolę działalności sieci, które pomagają obcokrajowcom zdobywać obywatelstwo dla swoich dzieci poprzez poród na terenie USA.

Prawo ziemi w USA, obowiązujące od 1868 roku, zapewnia automatyczne obywatelstwo każdemu dziecku urodzonemu na amerykańskiej ziemi, z wyjątkiem dzieci dyplomatów. Jednak administracja Donalda Trumpa zwróciła uwagę na przypadki nadużywania tego prawa poprzez zorganizowane działania tzw. turystyki porodowej. W odpowiedzi na to powstał specjalny zespół w Departamencie Stanu, który ma za zadanie kontrolować i zwalczać te praktyki.

Rubio podkreślił, że organizacje zajmujące się turystyką porodową prowadzą działalność polegającą na instruowaniu obcokrajowców, jak omijać amerykański system wizowy, organizowaniu podróży oraz zakwaterowania, a nawet na fałszowaniu dokumentów. Wszystko to ma na celu zapewnienie obywatelstwa dla dzieci urodzonych na terytorium USA.

Według Rubio, amerykańskie obywatelstwo nie powinno być traktowane jako towar. „Departament Stanu wykorzysta wszelkie dostępne narzędzia, aby zlikwidować sieci turystyki porodowej i bronić integralności obywatelstwa amerykańskiego” – zapowiedział. Zapowiadając kontynuację tych działań, podkreślił, że priorytetem jest ochrona amerykańskiej gościnności przed nadużyciami.

W ramach debaty publicznej w mediach społecznościowych pojawiły się głosy krytyczne wskazujące, że USA prowadzą sprzedaż tzw. Złotych i Platynowych Kart Trumpa, które dają możliwość uzyskania obywatelstwa amerykańskiego za opłatą wynoszącą minimum milion dolarów. To podnosi pytania o spójność polityki dotyczącej obywatelstwa amerykańskiego i jej etyczną stronę.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*