Od początku 2024 roku do końca maja 2026 wojsko odrzuciło 40 procent wniosków dotyczących nowych farm wiatrowych w Polsce. Według portalu nto.pl, odmowy te wynikają głównie z potrzeb szkoleniowych zarówno Polskich Sił Zbrojnych, jak i wojsk sojuszniczych, w tym sił Stanów Zjednoczonych. Obecne poligony okazują się niewystarczające, a wojskowi wskazują na konieczność ich rozbudowy lub poszukiwania nowych terenów do ćwiczeń.
Turbiny wiatrowe, osiągające wysokość nawet 250 metrów, stanowią istotne wyzwanie dla działań militarnych. Wpływają na przeloty helikopterów na niskich wysokościach oraz zakłócają ruch bezzałogowych dronów i wojskowych myśliwców. Wojsko zwraca uwagę, że zawirowania powietrza wywołane przez turbiny wpływają na bezpieczeństwo przelotów do 500 metrów za wiatrakiem.
Istnieją także obawy o bezpieczeństwo wywiadowcze. Wieże energetyczne, wyposażone w kamery i czujniki, mogą być potencjalnie wykorzystywane do monitorowania ruchów wojskowych. Zbieranie danych o oddziałach, ich sile i wyposażeniu to realne zagrożenie, które wojsko musi brać pod uwagę.
Pułkownik Robert Weisgerger podkreśla, że każda proponowana lokalizacja farmy wiatrowej wymaga zbalansowania potrzeb energetycznych i wojskowych. „Mapa kraju w tym zakresie, to mapa wielkich kompromisów” – stwierdza. W kontekście krajowej polityki energetycznej i zrównoważonego rozwoju konieczne jest znalezienie rozwiązań, które będą odpowiadały zarówno wymogom bezpieczeństwa narodowego, jak i celom związanym z odnawialnymi źródłami energii.








Dodaj komentarz