Robert Lewandowski zaliczył niezapomniany debiut w drużynie Chicago Fire, zdobywając dwie bramki w meczu przeciwko Charlotte FC, który zakończył się zwycięstwem 2:1 na korzyść amerykańskiego zespołu. Kapitan reprezentacji Polski potrzebował trzech występów, by zdobyć swoje pierwsze gole w Major League Soccer (MLS), a jego występ został entuzjastycznie przyjęty przez kibiców.
Trener Chicago Fire, Gregg Berhalter, wyraził swoje zadowolenie z postawy polskiego napastnika, podkreślając jego inteligencję, dynamikę oraz umiejętność czytania gry. „Mam nadzieję, że to dopiero początek” – stwierdził Berhalter, który od początku wierzył w potencjał Lewandowskiego i mocno zabiegał o jego pozyskanie.
Również media sportowe w Stanach Zjednoczonych nie szczędziły pochwał Polakowi, przypominając, że Lewandowski jest dopiero czwartym zawodnikiem Chicago Fire, który zdobył dwie bramki w swoim debiucie na własnym stadionie. Klub docenił jego osiągnięcia w mediach społecznościowych, nazywając go „LewanGOALskim”.
Po strzelonych bramkach Lewandowski otrzymał statuetkę dla najlepszego zawodnika meczu, co było również wyjątkowym prezentem dla trenera Berhaltera, który obchodził swoje 53. urodziny. Warto zauważyć, że Lewandowski ma szansę dołączyć do grona czołowych strzelców MLS, gdzie lider klastra ma obecnie 13 goli.
Pomimo tego pozytywnego początku, Lewandowski przyznaje, że przystosowanie się do nowych warunków w USA nie było łatwe. MLS jest ligą, w której rozrywka często przeważa nad sportem, a takie elementy jak opóźnienia meczów czy piknikowa atmosfera to codzienność, do której trzeba się przyzwyczaić.
W swoim nowym klubie i mieście Lewandowski czuje się jednak dobrze. – Bardzo mi się tu podoba. Cieszę się każdym dniem: stylem życia, klubem i organizacją. Ludzie są dla mnie bardzo mili – mówi Polak, podkreślając pozytywne aspekty życia w Stanach Zjednoczonych.
Chicago Fire ma kolejny ligowy mecz zaplanowany na 16 sierpnia z Portland Timbers, lecz wcześniej Lewandowski wystąpi w Leagues Cup. W pierwszym starciu jego drużyna zmierzy się z meksykańskim zespołem Necaxa.
W kontekście powrotu do gry po mundialu warto zauważyć, że Leo Messi również zaliczył powrót na boisko, ale nie zdołał zdobyć bramki w meczu Inter Miami z Columbus Crew. Z kolei Brazylijczyk Casemiro nie będzie wspominał swojego debiutu równie dobrze, gdyż zaliczył kuriozalnego gola samobójczego.








Dodaj komentarz