Władimir Putin zasugerował, że Ukraina może w przyszłości utracić zachodnie tereny, wspominając o historycznych przynależnościach tych ziem do Polski, Węgier i Rumunii. Rosyjski prezydent stwierdził, że naturalnym gwarantem integralności terytorialnej Ukrainy była jedynie Rosja, co stoi w ostrej sprzeczności z jej działaniami agresywnymi, takimi jak aneksja Krymu.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stanowczo odrzuciło te spekulacje Putina, nazywając je dezinformacją i próbą wywoływania napięć pomiędzy Ukrainą a jej sojusznikami. MSZ podkreśliło, że Polska nie wysuwa żadnych roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy i wspiera jej integralność terytorialną.
Ekspert ds. międzynarodowych Wojciech Mościbrodzki zauważył, że Rosja od lat stosuje dezinformację jako narzędzie polityczne. Przykładem są sugerowane rzekome polskie roszczenia terytorialne, które wpisują się w kampanię dezinformacyjną wzmacniającą antyukraińskie nastroje w Polsce. Mościbrodzki zauważa, że podobne narracje wykorzystywano już w przeszłości w odniesieniu do katastrofy smoleńskiej i premiera Józefa Oleksego.
Mościbrodzki zwraca uwagę, że takie mechanizmy mogą być niebezpieczne, gdyż propagują fałszywe percepcje terytorialne, podobnie jak ewentualne niemieckie roszczenia do polskich miast. Ekspert podkreśla, że polska dyplomacja powinna stanowczo demaskować takie działania dezinformacyjne.
Rosyjskie stwierdzenia, jakoby Rosja była jedynym gwarantem ukraińskiej suwerenności, są według Mościbrodzkiego surrealistyczne, biorąc pod uwagę agresywne działania Moskwy od 2014 roku. Polskie władze konsekwentnie odrzucają te twierdzenia i podkreślają wsparcie dla Ukrainy w jej międzynarodowo uznanych granicach.








Dodaj komentarz