Nad Francją pojawił się niezwykły i niebezpieczny fenomen atmosferyczny, który przyciągnął uwagę naukowców z NASA. Chodzi o chmury pyrocumulonimbus, nazywane przez ekspertów „smokiem ziejącym ogniem”. Zjawisko to często towarzyszy intensywnym pożarom, prowadząc do powstawania nieprzewidywalnych i groźnych systemów pogodowych, określanych jako burze ogniowe.
Na terenie Żyrondy, jak podała stacja France 3, doszło do pożaru, który wygenerował dwie ogromne chmury burzowe pyrocumulonimbus. Komendant straży pożarnej w Żyrondzie, Marc Vermeulen, wskazał, że chmury te są efektem pożaru mimo niesprzyjających warunków. NASA tłumaczy, że do ich powstania konieczne jest, by pożary uwolniły do atmosfery wystarczającą ilość ciepła i wilgoci.
Wysokie temperatury powodują gwałtowne unoszenie się żaru, który po zetknięciu z chłodniejszymi masami powietrza może prowadzić do burz. Agencja kosmiczna podkreśla, że chmury te nie przynoszą deszczu, ale mogą generować intensywne wyładowania atmosferyczne oraz silne wiatry, co zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania się ognia. Ponadto, w przypadku dużych pożarów czy erupcji wulkanów, chmury te mogą sięgać nawet 15 kilometrów wysokości, a w niektórych przypadkach docierać do stratosfery.
Rick McRae z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii, cytowany przez „The Guardian”, zwraca uwagę, że tego typu burza, rozwijająca się w pióropuszu ognia, jest potwierdzeniem dużego niebezpieczeństwa pożaru. Dla pilotów chmury te stanowią poważne zagrożenie, mogą bowiem powodować silne turbulencje.
Burze ogniowe, powszechne na całym świecie, są bacznie monitorowane przez naukowców z US Naval Research Laboratory, NASA oraz innych instytucji. Każdego roku śledzą oni wiele takich zjawisk, które występują m.in. w Australii i Kanadzie. W przypadku Francji jest to jednak wydarzenie bez precedensu. Eksperci alarmują, że w przyszłości tego typu anomalia mogą się nasilać, na co wskazują obecne modele klimatyczne.








Dodaj komentarz