Robert Lewandowski zadebiutował w Major League Soccer podczas spotkania Chicago Fire przeciwko Inter Miami, aktualnemu mistrzowi Konferencji Wschodniej. Trener Gregg Berhalter od razu wystawił polskiego napastnika w podstawowym składzie, pomimo że do zespołu dołączył on po długiej przerwie od gry. Decyzja ta wynikała z konieczności zastąpienia Hugo Cuypersa, który opuścił drużynę przed podpisaniem kontraktu z Monterrey.
Lewandowski przyznał w przedmeczowym wywiadzie dla Apple TV, że jego przenosiny do USA niosą za sobą wyzwania na boisku i poza nim. Zaznaczył, że choć może potrzebować czasu na adaptację, jego doświadczenie ma pomóc drużynie w osiągnięciu nowych celów.
Amerykańska liga różni się tempem i stylem gry od tego, do czego Lewandowski przywykł w Europie. Mecz rozpoczął się z opóźnieniem, co jest częstym zjawiskiem w MLS. Na trybunach widoczne były polskie flagi, choć brak Leo Messiego wpłynął na frekwencję. W składzie Miami wystąpił inny znany zawodnik, Luis Suarez, który zdobył dwie bramki i poprowadził drużynę do zwycięstwa.
Choć Lewandowski nie wpisał się na listę strzelców, jego obecność była zauważalna. Polski napastnik aktywnie uczestniczył w grze, cofając się po piłki i wspomagając obronę. Mimo to, Lewandowski nie krył rozczarowania wynikiem meczu, który zakończył się przegraną Chicago Fire 2:3. Straty nie zrekompensowało nawet wyrównanie Puso Dithejane, jako że decydującą bramkę zdobył młody Preston Plambeck.
Kolejna szansa na zobaczenie Lewandowskiego w akcji nastąpi w weekend, gdy Chicago Fire zmierzą się na wyjeździe z New York City FC, a przed własną publicznością zagrają w pierwszy weekend sierpnia.








Dodaj komentarz