Rozgrywany obecnie Mundial w USA już teraz różni się znacznie od swojej poprzedniej edycji z 1994 roku. Wtedy o tytuł walczyły 24 drużyny, dziś jest ich 48. Szef FIFA, Gianni Infantino, nie poprzestaje jednak na tym i planuje, by w 2030 roku w finałach zagrały aż 64 drużyny. Ta propozycja wywołuje mieszane emocje, szczególnie wśród tych, którzy czują się już przytłoczeni obecną liczbą spotkań.
Tegoroczne mistrzostwa trwają ponad miesiąc, od 11 czerwca do 19 lipca, oferując kibicom aż 104 mecze, co przypomina niekończący się maraton piłkarski. Taki natłok wydarzeń porównywany jest do zjawiska znanego z platform VOD, gdzie użytkownicy często gubią się w nadmiarze dostępnego contentu. Infantino, niczym dyrektor streamingowego serwisu, dąży do maksymalizacji zasięgu i zysku poprzez zwiększenie liczby drużyn i tym samym atrakcyjność mundialu dla szerszej publiczności.
Wspomnienia o dawnych mistrzostwach Europy ukazują, jak bardzo zmieniły się realia piłkarskie. W 1976 roku finały ME trwały zaledwie pięć dni z udziałem czterech drużyn. Dziś mamy do czynienia z ogromnym, lukratywnym biznesem piłkarskim, który napędza coraz większe formaty turniejowe.
Coraz większa skala turniejów rodzi pytania o sens i jakość. Czy większa liczba drużyn i meczów rzeczywiście przekłada się na lepsze doświadczenie dla kibiców? Krytycy podnoszą, że ilość idzie w parze z ryzykiem przesytu. Niektórzy fani, znużeni mnogością spotkań, przyznają, że zaczynają śledzić turniej dopiero od fazy ćwierćfinałowej, aby utrzymać świeżość i zainteresowanie rozgrywkami.
FIFA zrzesza 211 narodowych federacji piłkarskich, co oznacza, że teoretyczne szanse na kwalifikację do mundialu znacząco wzrastają. Planowane włączenie 64 drużyn otwiera drzwi dla mniejszych reprezentacji, które dotąd miały niewielkie szanse na udział w tak prestiżowym turnieju.
Jednakże, próba obejrzenia wszystkich spotkań może skutkować rozczarowaniem fanów. Oferta FIFA jest rozbudowana, ale czy zaspokaja potrzeby wymagających kibiców? To pytanie z pewnością pozostanie otwarte, a przyszłość pokaże, czy ta nadchodząca „olimpiada mundialu” zdoła na stałe zapisać się w kalendarzu globalnych wydarzeń sportowych.








Dodaj komentarz