„The Blood of Dawnwalker” rusza na podbój fanów Wiedźmina

Nowa produkcja studia Rebel Wolves, „The Blood of Dawnwalker”, już przed premierą wywołuje poruszenie. Wprawdzie trudno uniknąć porównań do kultowego Wiedźmina, ale dzieło to zachwyca oryginalnością i świeżym podejściem do gatunku. Po spędzeniu niemal czterech godzin z wersją beta, wnioski są obiecujące. Akcja gry osadzona jest w XIV-wiecznych Karpatach, w realiach przepełnionych wojnami i dżumą, zdominowaną przez wampiry. W zamian za swoją krew, mieszkańcy Kotliny Sangorskiej otrzymują ochronę przed chorobą, ale też zmuszeni są porzucić chrześcijaństwo i czcić wampiry. Od samego początku niejasna pozostaje historia wampirów – ich pochodzenie i powody pojawienia się. Gracz wciela się w postać, której rodzina jest zaniepokojona słabością matki, co może narazić ją na niebezpieczeństwo podczas rytuału „Krwawiej Mszy”. Rozgrywka angażuje i różnicuje się w zależności od decyzji podejmowanych przez gracza, a sam czas gry jest podzielony na segmenty, co wprowadza konieczność planowania działań. W dzień bohater jest człowiekiem, natomiast nocą przemienia się w półwampira, co całkowicie zmienia dynamikę gry. W tej formie możliwe jest pokonywanie przeszkód „teleportem” oraz polowanie na większe zwierzęta w celu regeneracji zdrowia. Walka w „The Blood of Dawnwalker” jest kompleksowa i uzależniona od narracji: gracz musi manewrować pomiędzy atakami z czterech kierunków, przypominającymi nieco mechaniki znane z serii „Assassin’s Creed”. Wersja beta, mimo drobnych niedociągnięć, jak nierówne dialogi czy sztywne animacje, pokazuje ogromny potencjał audiowizualny i fabularny. Klimat jest wybitnie słowiański, z muzyką budzącą skojarzenia z serią Wiedźmina. Oficjalna premiera zaplanowana jest na 3 września 2026 roku, kiedy to gra trafi na PC, PlayStation 5 oraz konsole Xbox Series S i X. Cena została ustalona na 289 złotych. Czekając na pełnowymiarowe doświadczenie „The Blood of Dawnwalker”, fani mogą już teraz zacierać ręce.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*