Sytuacja w rosyjskiej armii staje się coraz bardziej dramatyczna. Dotychczasowy system zachęt finansowych dla ochotników chętnych do udziału w konflikcie z Ukrainą ulega załamaniu. Jak donosi „The New York Times”, nowo zwerbowani żołnierze spotykają się z realiami brutalnej wojny, gdzie ich szanse przetrwania są minimalne. Średnia długość życia rosyjskiego żołnierza po przekroczeniu punktu poborowego wynosi od 10 dni do trzech tygodni. Dane te potwierdzają analizy brytyjskiego historyka Petera Frankopana.
Nowi żołnierze, którzy trafiają na linię frontu, szczególnie podczas intensywnych starć o ukraińskie pozycje, często giną w ciągu 20-35 minut. Według Frankopana, Federacja Rosyjska traci obecnie aż ośmiu ludzi na każdego zabitego ukraińskiego żołnierza, co jest efektem zarówno błędów dowództwa, jak i skutecznego użycia przez stronę ukraińską dronów oraz amunicji nowej generacji.
W kontekście spadającej liczby ochotników, Kreml podejmuje desperackie kroki. W 2026 roku, mimo że w 2025 roku pozyskano 420 tysięcy żołnierzy, dynamika ta spadła o około 30-33 procent. Władze lokalne i państwowe korporacje podwyższają oferowane stawki do absurdalnie wysokich poziomów, obiecując 80 tys. dolarów za sam kontrakt i spłatę długów do 140 tys. dolarów. Mimo to, w Moskwie liczba zawieranych kontraktów drastycznie spadła.
Dodatkowo, w armii rośnie napięcie wewnętrzne. Wpływowy bloger Aleksandr Łunin ujawnia przypadki tortur i przymuszania rannych do walki, co wywołało w Rosji niemałą burzę informacyjną. Mimo to, profesor Frankopan uspokaja, twierdząc, że pełnoskalowy przewrót jest mało prawdopodobny z powodu obecności aparatu terroru FSB. Jednocześnie ostrzega przed niebezpieczeństwami w nadchodzących miesiącach, gdy Kreml desperacko szuka sposobów na utrzymanie się przy władzy.
Według „Financial Times” Rosja traci obecnie od 30 000 do 40 000 żołnierzy miesięcznie, co przekracza możliwości rekrutacyjne i mobilizacyjne. Wobec nieskutecznych prób finansowego zrekrutowania nowych żołnierzy, Kreml może być zmuszony do ogłoszenia kolejnej fali powszechnej mobilizacji po planowanych wyborach do Dumy Państwowej.








Dodaj komentarz