Warszawski Szpital Południowy (WSP) znalazł się w centrum uwagi z powodu kosztownego przetargu na przygotowanie wniosku o dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy. Wydatki szpitala wzbudzają kontrowersje, jako że podobne zadania inne placówki realizowały znacznie taniej.
Według informacji „Gazety Wyborczej”, WSP zapłacił ponad 725 tys. zł za przygotowanie dokumentacji, co znacznie przewyższało standardowe koszty w granicach 25–35 tys. zł ponoszone przez inne szpitale. Przetarg zorganizowano w warunkach, które idealnie spełniała tylko jedna firma, co budzi wątpliwości ekspertów i obserwatorów rynku.
W ramach Krajowego Planu Odbudowy przeznaczono 5,2 mld zł na inwestycje onkologiczne, jednak warunkiem ubiegania się o te fundusze było zakwalifikowanie się do Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO). WSP, mimo bliskości Narodowego Instytutu Onkologii, zdecydował się na stworzenie własnego profilu onkologicznego, choć nie spełniał w pełni wymaganych kryteriów.
Przetarg, o którym mowa, zakładał specyficzne kryterium – firma musiała zatrudniać osobę z co najmniej 15-letnim stażem pracy w Ministerstwie Zdrowia, NFZ lub strukturach szpitalnych. W efekcie do przetargu zgłosiło się tylko Deloitte Doradztwo Podatkowe, które spełniało te wymogi, a koszty przygotowania wniosku pokryto z unijnych funduszy.
Pomimo wydania znacznej sumy, wniosek szpitala zdobył mniej punktów w rankingu Ministerstwa Zdrowia niż inne placówki, które wydały mniej na przygotowanie dokumentacji. Była pracownica szpitala, jako sygnalistka, zawiadomiła o sytuacji prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego. Władze szpitala zleciły wewnętrzną kontrolę, jednak wyniki audytu zostały utajnione.
Aktualnie szpitalowi grozi konieczność zwrotu przyznanej dotacji, jeśli nie zrealizuje odpowiedniej liczby operacji onkologicznych przy kolejnej weryfikacji. WSP nie komentuje sprawy, a doradcy zasłaniają się tajemnicą klienta. Stołeczny ratusz zapewnia natomiast, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem zamówień publicznych.








Dodaj komentarz