W najbliższy poniedziałek brytyjski premier Keir Starmer ma ogłosić rezygnację z urzędu, jak donoszą brytyjskie media. Decyzja ma być wynikiem narastającej presji ze strony Partii Pracy po spektakularnym zwycięstwie Andy’ego Burnhama w wyborach uzupełniających do Izby Gmin w Makerfield. Choć jeszcze niedawno Starmer zapewniał, że będzie walczył o przywództwo partii, wyniki wyborów zmieniły sytuację.
Burnham, obecny burmistrz Manchesteru i popularny lider nazywany „królem Północy”, zdobył 54,8% głosów, co stanowiło znaczną przewagę nad kandydatem reformistów, Robertem Kenyonem. Wygrana umocniła jego pozycję w partii, a wraz z nią wzrosły głosy sprzeciwu wobec Starmera. Według nieoficjalnych informacji, Burnham może liczyć na poparcie około 200 posłów, co stanowi istotną część parlamentarnego zaplecza Partii Pracy.
W obliczu tych wydarzeń, Starmer spędził weekend na refleksji nad przyszłością swojej roli politycznej. Brytyjski minister handlu Peter Kyle przyznał, że premier intensywnie myśli o „politycznych realiach” po triumfie Burnhama. Kancelaria premiera usiłuje jednak utrzymać, że Starmer nie zamierza rezygnować i jeśli będzie konkurs na lidera, zamierza się w nim udział.
Prasa donosi, że liczba zwolenników Burnhama nieustannie rośnie. Jest on coraz bardziej przekonany, że zmiana przywództwa może nastąpić bez formalnej rywalizacji, jeśli Starmer zgodzi się na szybki harmonogram ustąpienia. Taki scenariusz mógłby uczynić Burnhama nie tylko liderem Partii Pracy, ale i premierem.
Tymczasem były sekretarz zdrowia, Wes Streeting, wyraził chęć ubiegania się o stanowisko lidera, lecz jego szanse maleją w obliczu umacniającej się pozycji Burnhama. Równocześnie nasilają się głosy polityków Partii Pracy obawiających się, że bez zmiany na czele, Nigel Farage zostanie kolejnym premierem, czego zdają się potwierdzać liczne sondaże.
Jeżeli Starmer faktycznie ustąpi, Zjednoczone Królestwo będzie miało siódmego premiera w ciągu dekady. Zmiany na najwyższym szczeblu rządowym zaledwie dwa lata po zdecydowanym zwycięstwie wyborczym Partii Pracy wskazują na niestabilność, która może wpłynąć na przyszłą politykę kraju.








Dodaj komentarz