Afryka staje się kluczowym graczem na energetycznej mapie świata, mogąc wkrótce zaspokoić znaczną część zapotrzebowania Unii Europejskiej na gaz ziemny. W samym sercu Sahary, 4 czerwca 2026 roku, ministrowie zasobów paliwowych z Algierii, Nigerii i Nigru ogłosili rozpoczęcie budowy Gazociągu Transsaharyjskiego (TSGP). Projekt ten ma dostarczyć do Europy aż 30 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie, co mogłoby pokryć niemal połowę zapotrzebowania Niemiec. Algierski koncern Sonatrach, główny sponsor inwestycji, aspiruje do zajęcia miejsca Gazpromu na rynku europejskim.
Jednak ambicje Algierii napotykają na rywali. Maroko planuje budowę Gazociągu Nigeria-Maroko, przebiegającego przez 13 krajów Afryki Zachodniej. Celem jest stworzenie alternatywnej drogi dla dostaw gazu, co mogłoby uczynić z Maroka gazowy hub Europy. Oba projekty jednak borykają się z wyzwaniami, szczególnie polityczną niestabilnością w regionie oraz ryzykiem konfliktu zbrojnego między Algierią a Marokiem.
Rosnące napięcia na linii Algieria-Maroko są źródłem obaw i mogą wpłynąć na bezpieczeństwo całej Europy. Oba kraje zwiększają swoje zbrojenia, Algieria opierając się na rosyjskich technologiach, a Maroko zacieśniając współpracę z USA, Francją i Izraelem. Dodatkowo, pogłębiająca się rywalizacja między państwami grozi destabilizacją regionu, co może przynieść Europie nie tylko potencjalne dostawy gazu, ale i nowe wyzwania związane z migracjami.
Instytucje unijne wobec tej sytuacji prezentują podejście ignorowania problemu, co wskazuje na brak długoterminowej strategii. Jak ocenia raport Centrum Stimsona, kraje UE są bardziej zainteresowane doraźnymi korzyściami niż stabilizacją sytuacji w Afryce.
Przyszłość pokaże, czy Afryka stanie się głównym dostawcą energii dla Europy, czy też źródłem konfliktów i migracji. Konflikt interesów między Algierią a Marokiem nie tylko zagraża realizacji gigantycznych projektów gazowych, ale także stabilności całego regionu.








Dodaj komentarz