W obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę coraz większe znaczenie zyskuje rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego w Europie. Polski koncern Orlen rozważa zaangażowanie się w produkcję na rzecz wojska, co w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej może mieć kluczowe znaczenie. Jak przyznał prezes Orlenu Ireneusz Fąfara, szczegóły tych planów pozostają na razie tajemnicą.
Eksperci branżowi widzą możliwości rozwoju projektów zbrojeniowych w dwóch spółkach zależnych Orlenu: Anwilu i czeskiej Spolanie. Anwil, znany przede wszystkim z produkcji polichlorku winylu i nawozów azotowych, ma potencjał do wejścia w produkcję związków nitro, dzięki kluczowemu półproduktowi, jakim jest kwas azotowy. Z kolei Spolana, po bolesnej restrukturyzacji w ubiegłym roku, koncentruje się obecnie na produkcji kwasu siarkowego i nawozów sztucznych. Obie substancje są ważne dla wytwarzania związków do produkcji materiałów wybuchowych.
Produkcja wojskowa dla Orlenu mogłaby być realnym przedsięwzięciem, zważywszy na doświadczenie branży chemicznej w obsłudze zagrożeń związanych z wybuchowością. Według prezesa Fluora, Grzegorza Czula, instalacje nie wymagają nadmiernie skomplikowanych technologii ani specjalnych certyfikatów. Kluczowym problemem pozostaje czas potrzebny na uruchomienie takiej produkcji – rozmówcy szacują, że proces ten może zająć 2-3 lata.
Polityczne wsparcie i presja mogą przyspieszyć rozwój tego typu przedsięwzięć, podkreśla jeden z analityków branżowych. W kontekście obecnej presji politycznej i możliwej pomocy państwa perspektywa szybkiego rozwoju branży zbrojeniowej w Polsce staje się coraz bardziej realna.








Dodaj komentarz