Decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” wywołała znaczącą reakcję w Polsce. Polscy politycy, w tym premier Donald Tusk, jasno wyrazili swoje stanowisko wobec tej kontrowersyjnej decyzji.
Donald Tusk, występując po unijnym szczycie, postawił sprawę jasno: reakcja na decyzję Zełenskiego była zrozumiała, a jedność w rządzie i wśród najwyższych władz państwowych jest niezbędna. Tusk apelował o spokój i powściągliwość w ocenach, jednocześnie podkreślając, że decyzja ukraińskiego prezydenta jest niekorzystna z punktu widzenia zarówno relacji polsko-ukraińskich, jak i samej Ukrainy.
Na arenie polskiej polityki dyskusja skupiła się na potencjalnych konsekwencjach tej decyzji. Paweł Bliźniuk, poseł Koalicji Obywatelskiej, zaapelował o wstrzymanie się z pochopnymi ocenami i przypomniał, że najważniejsze jest wycofanie się Ukrainy z tej decyzji, która, jak twierdził, ma negatywny wpływ na pamięć historyczną i interesy Ukrainy.
Również wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odbył rozmowy z Kyryłem Budanowem, szefem kancelarii Zełenskiego, jednak na razie brak sygnałów dotyczących możliwego kompromisu ze strony ukraińskiej.
Prezydent Karol Nawrocki wyraził swoje rozczarowanie, podkreślając, że decyzja ta dostarcza materiałów dla rosyjskiej propagandy. W najbliższych dniach planowane jest posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego, gdzie rozważone zostanie odebranie tego odznaczenia prezydentowi Zełenskiemu.
Pod koniec maja prezydent Ukrainy argumentował, że nadanie imienia „Bohaterów UPA” ma przywrócić pamięć historyczną i podkreślić waleczność jednostki. Tymczasem w Polsce decyzja ta spotkała się z krytyką, zwłaszcza ze strony członków rządu i prezydenta Nawrockiego, którzy obawiają się o pogorszenie relacji między Polską a Ukrainą.








Dodaj komentarz