W pobliżu portu w Konstancy nad Morzem Czarnym doszło do eksplozji morskiego drona nieznanego pochodzenia, jak poinformowało rumuńskie ministerstwo obrony. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych ani strat materialnych. Bezzałogowiec, według wstępnych ustaleń, uległ samozniszczeniu.
Po tym dramatycznym wydarzeniu rozpoczęto szeroko zakrojone działania poszukiwawcze, w których zaangażowano zarówno śmigłowce, jak i jednostki odpowiedzialne za bezpieczeństwo żeglugi i ochronę wybrzeża. Podczas operacji odkryto jeszcze trzy inne morskie bezzałogowce w pobliżu wybrzeża.
Zaraz po tym wydarzeniu ukraińskie Siły Morskie przyznały, że dron należał do nich. Według ich wyjaśnień, jednostka straciła sterowność podczas wykonywania zadań w czarnomorskiej strefie operacyjnej, co miało być spowodowane działaniem rosyjskich środków walki radioelektronicznej. W efekcie dron znalazł się u wybrzeży Rumunii.
W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych, ukraińska marynarka przekazała, że przekazała rumuńskim władzom niezbędne informacje, aby uniknąć potencjalnych zagrożeń dla ludności cywilnej.
Incydent ten przypomina o złożonej sytuacji w regionie Morza Czarnego, gdzie napięcia między Rosją a Ukrainą wciąż się nasilają. W celu zminimalizowania ryzyka eskalacji, ważne jest stałe monitorowanie i współpraca międzynarodowa.
Cała sytuacja przypomina również niedawną kontrowersję między Łotwą a Rosją, kiedy to rosyjski wywiad oskarżył Rygę o udostępnianie swojego terytorium dla działań ukraińskich dronów, czemu Łotwa stanowczo zaprzeczyła.








Dodaj komentarz